Jesienna notka

Co u mnie?
Trudne pytanie. Niby bez zmian, ale jednak wszystko się zmieniło.
Zacząłem żyć chwilą. Życie przepełniło się nostalgią. Przestaly mnie zachwycać dawne rzeczy.  Zacząłem żyć z dnia na dzień. Każdą czynność czy też zachowanie zacząłem analizować. W końcu nic się nie dzieje bez przyczyny. Tak jak nie ma dymu bez ognia.
A co tak ogólnie?
Zacząłem chodzić na grupę.
I w sumie to tyle. Jakoś nie mam potrzeby dzielenia się bo nic się nie wydarzyło.

Po wakacjach, szkoła, rozkminy nad życiem, szpital

Jak ten czas szybko leci. Ledwie co wróciłem ze szpitala a już trzeba iść do szkoły. Pierwszy dzień minął dobrze. Piękne jest to uczucie, kiedy znajomi tęsknią za Tobą (czyli za mną :p).
Dowiedziałem się, że najbardziej tęsknili za moimi tekstami. Nie wiedziałem, że jestem taki dobry w te klocki. Opłaciło się marnowanie czasu na „siedzenie w internetach” i oglądanie śmiesznych obrazków, czy też kabaretów.
Drugi dzień szkoły rozpocząłem z niczym. Nie kupiłem ani jednej książki, ani jednego zeszytu. A już sobie postawiłem poprzeczkę – mieć czerwony pasek. Choć wiem, że w drugiej klasie będzie ciężej i jeśli nie uda mi się, tego osiągnąć to trochę będzie mi smutno, ale będę musiał jakoś to przeboleć. Mamy do późna lekcje, przez co wracam późno do domu. W efekcie mam mniej czasu na naukę, a o czasie wolnym nie wspominając.
Później nastał weekend – trochę czasu wolnego.
Po weekendzie – czas na początki nauki. Szkolny pierwszy poniedziałek minął bardzo dobrze. Miałem bardzo dobry humor. Chociaż bolały mnie stawy i głowa (strasznie). Na ból głowy przeciwbólowe nie pomagały, ale nic nie mogło zepsuć mojego humoru. A jednak? Nie. Dobry humor utrzymywał się do samego końca dnia. :)
Nagle wieczorem przypomniałem sobie, jaki jest dzisiaj dzień. 5 września. Miałem dodać notkę. Na szczęście była już gotowa, więc nie zajęło mi to dużo czasu.
Ale uświadomiłem sobie jedną rzecz. Dwa lata temu dzisiejszy dzień był najgorszy. Rok temu był dość słaby, smutny. Jednym słowem beznadziejny.
W tym roku był to bardzo dobry dzień. Nawet mama zauważyła, że mam bardzo dobry humor. Czyli nie tylko ja to widziałem. Pozytywna energia tryskała ode mnie z daleka.

Szczerze? Nie pamiętam, co pisałem w ostatniej notce. Nie chcę pamiętać, dlatego postanowiłem spalić mój pamiętnik. Niestety już późno, dlatego zrobię to jutro (6 września). Wersję elektroniczną dodałem na blogu (co mogliście zobaczyć). Papierowy pamiętnik częściej wpadał mi w ręce. Z notką na blogu będzie tak, że nie będę jej czytał. Tak mam z moimi poprzednimi. Chyba ani razu nie wracałem. Trzeba żyć dniem dzisiejszym i patrzyć w przyszłość. Nigdy w przeszłość.

Zastanawiam się, co pomogło mi dokonać takiej zmiany w moim życiu. Wydaje mi się, że grupa w dużym stopniu przewróciła mnie do świata żywych. Nowa szkoła/znajomi również. Powiedziałem mamie o moich problemach, przez co nie bałem się, że dowie się od kogoś innego. Zacząłem wybierać ludzi w swoim życiu. Tych ważnych stawiałem na górze, zaś tych mniej niżej lub całkiem odciąłem kontakt.
Pamiętam jedynie, że w poprzedniej notce pisałem coś o samookaleczeniu się. Dawno tego nie robiłem, ale co, nie że chcę do tego wrócić.
Czuję, że jestem całkiem inną osobą. Może nawet grupy nie potrzebuję (była w cyklu jednorocznym. Można wrócić, ale już nie będzie z tymi samymi osobami, ale za to poznam inne, które może staną się inspiracją dla mnie).
Chociaż wydaje mi się, że wrócę na grupę. To jej zawdzięczam rozwiązanie większości moich problemów.

29 października
Zapisałem się na grupę, ale jeszcze będę musiał czekać na jej rozpoczęcie.
Długi czas minął, od kiedy nie pisałem notki/szkiców. Mam nadzieję, że jeszcze potrafię.
Co się wydarzyło u mnie? Wydaje mi się, że dość sporo. Byłem w szpitalu. Po co? Moje zdrowie uległo pogorszeniu i trafiłem w celu zdiagnozowania mnie, choć po prostu było to zaostrzenie (reumatoidalnego zapalenia stawów), co okazało się przy wypisie. Miałem robioną masę badań. Większość wyników była w porządku. Na kilka jeszcze czekam. Okazało się, że mam nietolerancję laktozy. Co mnie strasznie zdziwiło, bo zawsze na śniadanie jadłem płatki z mlekiem. W ciągu dnia zdarzyło się wypić kawę lub kakao. Zupy zazwyczaj zabielane śmietaną. Jednym słowem laktoza czynnie uczestniczyła w moim życiu.
Dodam, że wynik badania wskazywał wyraźnie nietolerancję.
Zamieniłem zwykle mleko na to bez laktozy. Odstawiłem owoce (nietolerancja laktozy często łączy się z nietolerancją fruktozy).
Wracając do tematu szpitala. Po wyjściu z niego dostałem leki o dawkowaniu podobnym jak w 2010 roku, kiedy to choroba rozwinęła się i szalała po moim organizmie.
Aktualnie jest już dobrze. Dam radę bez problemu poruszać się, a nawet biegać. :D
Co u mnie ze zdrowiem psychicznym?
Tak średnio, ale stabilnie. Nie czuję się zbyt dobrze. Niestety najgorsze jest to, że nie wiem, co jest tego przyczyną. Może brak grupy daje o sobie znać?

Pragnąłem wracać do miejsc, które się nie zmieniają. Żeby wszystko czekało na mnie jak zastygłe. Chciałem powracać do własnych uczuć, tak jak powraca się do pierwszej miłości. Nigdy się to nie udawało, ale zawsze próbowałem. –  Andrzej Stasiuk

To już 2 lata, dziękuję :*

Szczerze?
Zapomniałem. Zapomniałem, że to DZIŚ są urodziny mojego bloga. Jest godzina 18:32 i właśnie sobie przypomniałem o tym. Znowu muszę powiedzieć, że ten czas bardzo szybko biegnie. Dlaczego znowu? Napisałem już następną notkę, w której opisywałem kilka rocznic wrześniowych (chyba najwięcej w moim życiu jest właśnie we wrześniu), ale tę właśnie notkę dodam w późniejszym czasie – nie mogę Was za bardzo rozpieszczać. :p
A więc przejdę do meritum. Już dwa lata piszę dla Was. Aż dwa lata. Napisałem 68 notek, czyli ta jest 69. Cóż za zbieg okoliczności (niezamierzony). Cóż mogę powiedzieć? Cieszę się, że mogę tutaj pisać, że są osoby, które mnie słuchają (właściwie czytają). Dziękuję Wam za to wszystko, za te dwa lata, za 11593 wizyt. Za pozytywne komentarze, jak i za te motywujące.
Nie wiem, co więcej mogę powiedzieć. Jeszcze raz dziękuje bardzo. :D
Do zobaczenia w niedalekiej przyszłości.

Nie pozwól, by wczoraj zabrało Ci zbyt dużo dzisiaj. – Will Rogers

Dawno, dawno temu był sobie pamiętnik

Postanowiłem „przelać” mój pamiętnik z wersji papierowej, aby ukazać, jak dużo zmieniło się w moim życiu. Jak stałem się mądrzejszy. A wreszcie jak udało mi się zapomnieć o kimś, kogo w tym pamiętniku (w tej notce) będzie dużo/sporo.

Fakty wydarzyły się w latach 2014/2015.
Wiele chciałem zmienić. Dosłownie. Styl pisania, ale stwierdziłem, że zostawię tekst oryginalny. Jedynie imiona zniwelowałem.

21 czerwca 2014
Za parę dni do szpitala. Ciekawi mnie fakt, czy mnie znowu odwiedzi i trochę u mnie zostanie.
Wspominam ciągle nasze chwile spędzone razem.

26 czerwca 2014
Znowu u mnie wczoraj był. Musiałem go okłamać z wyjazdem i musiał jechać do siebie, chociaż chciałem, aby został. Kazał napić się z jego szklanki. A on z mojej. Na przystanku nasze dłonie spotkały się.

27 czerwca 2014
Znowu do mnie przyjechał. Byliśmy już bardzo blisko. Sąsiadka chyba go podrywa, ale nie pozwolę na to. Zjadł moją zupkę chińską, ale tylko trochę. Wziąłem sobie od niego również. Miłe to było, jak mnie po stopie łaskotał. Dużo razy już go objąłem. Miałem już go prawie zacząć masować. Wydaje mi się, że on chce to, co ja. Podobała mi się jego mina przy łaskotaniu. Gdyby sąsiadki nie było, może byłby inny ciąg przyszłości.
Obiecał, że mnie odwiedzi, gdy będę w szpitalu.
Wakacje!

28 czerwca 2014
Zastanawia mnie fajt, że kiedy śpiewaliśmy na ising.pl piosenkę Little Things zespołu One Direction były słowa „I’m in love with you”. Ciekaw jak on je wypowiadał i do kogo.

4 lipca 2014
Wczoraj był u mnie, ale nie byłem w stanie go pocałować, ani nic więcej. Jedynie siedzieliśmy na jednym krześle oraz stykaliśmy się dłońmi.

9 lipca 2014
Wczoraj miał do mnie przyjechać, lecz nie przyjechał. Dzisiaj na oddział przyszli jacyś chłopcy, przystojni nawet.

11 lipca 2014
Za chwilę do mnie przyjedzie. Chyba za dużo sobie wyobrażam z nim rzeczy.

Znowu mnie zawiódł, nie przyjechał. Znowu mi strasznie smutno. To już drugi raz jak nie przyjechał.

22 lipca 2014
W niedzielę byłem na przepustce w domu. Napisał do mnie Przystojny po tym, jak napisałem na grupie na fb, że nie wiem, kiedy wrócę.
Wszystko wróciło do normy.
Oglądałem „Pielęgniarki” był tam taki chłopak, który powiedział, że robił to z chłopakiem w wieku 13 lat.

3 sierpnia 2014
Dzisiejszej nocy śnił mi się Przystojny. Chciał do mnie przyjechać, lecz ja się nie zgodziłem. Później siedzieliśmy naprzeciwko siebie, bardzo blisko.
Powoli kończę czytać 50 twarzy Grey’a. Czekam na film.

18 sierpnia 2014
Ostatnio śnił mi się Przystojny, jak go masowałem po nagich plecach, lecz ręką mi się ześlizgnęła… :p
15 sierpnia byłem z nim na ognisku, miło było siedzieć w cieple ogniska oraz w cieple pleców Przystojnego (opieraliśmy się plecami). Po drodze wypiliśmy piwo, myślałem, że się pocałujemy jak Alex i Dominik z Sali Samobójców. Po drodze patrzyłem się na jego seksowny tyłek. W drodze do domu miał moją bluzę, Na przystanku również ją miał. Ale zacząłem masować jego plecy i zrobiło mu się cieplej. Tęsknie za nim i to bardzo.

3 września 2014
Po szkole Przystojny wyleciał na ulice krzycząc „Motylem jestem” i złapał mnie od tyłu za brzuch. Miłe to było.
W szkole po raz kolejny powiedział, że jest gejem.
Jego przyjaciółka dotykała jego włosów. :c

4 września 2014
Matematyczka mówi (dane statystyczne), że jeżeli będzie 24 dziewczyn i 26 chłopaków to Przystojny nie będzie miał dziewczyny. A moja podświadomość: „będzie miał ciebie”.

5 września 2014
Powiedziałem mu, co do niego czuję, Ale nic nie odpowiedział. Wiem, że nie chce mnie zranić swoją odpowiedzią.
Wiem również, że jest hetero. :C
Szkoda. Orientacji zmienić się nie da.

8 września 2014
Krzyczę głośno, milcząc.
Bałem się dzisiejszego spotkania w szkole. Nie rozmawialiśmy prawie wgl. Zapytałem, czemu nie rozmawiamy normalnie. A on stwierdził: „Jak to, przecież gadamy normalnie”.

Przecież między nami nic się nie zmieniło, tylko to, że on wie.

Założyłem bloga: gej.blogujacy.pl

19 września 2014
Dowiedziałem się, że:
Wnerwiały go moje listy.
Nie chce się ze mną spotykać (wyj. szkoła).

11 listopada 2014
Nawet nie wiesz, jak bardzo za Tobą tęsknię, jak bardzo mi Ciebie brakuje. Wszystko, co robię nie ma w ogóle sensu. Czy to już zawsze będzie pozbawione sensu?

15 listopada 2014
3 miesiące temu byłem na ognisku. Gdyby ktoś wtedy powiedział mi wtedy, że 3 miesiące później nie będziemy rozmawiać, nie uwierzyłbym, a jednak.
Od kilku dni jest mi strasznie smutno – płaczę.

9 stycznia 2015
Hej Dominik, tu depresja. Wróciłam. Tęskniłeś za mną?

12 lutego 2015
Od wczoraj jestem w szpitalu. Postaram się wytrzymać ten okres w życiu bez widzenia Przystojnego przeze mnie.

20 kwietnia 2015
„Wolę się z Tobą przyjaźnić i mieć Cię blisko niż powiedzieć dwa słowa za dużo i stracić Cię na zawsze…”

22 kwietnia 2015
„Czas szybko płynie, ludzie w Twoim życiu pojawiają się i znikają. Nie przegap okazji, by powiedzieć im, jak dużo dla Ciebie znaczą”

23 kwietnia 2015
Czarny powiedział dzisiaj do mnie:
-Cześć kochanie
-To było śmieszne czy romantyczne
-Śmieszne
*Byliśmy wtedy w toalecie.

12 maja 2015
Znowu się pociąć?

13 maja 2015
NIE WIEM.

13 lipca 2015

Spytałem zebrę
jesteś białą zebrą w czarne paski
czy czarną zebrą w białe paski?
A zebra odpowiedziała:
a Ty jesteś hałaśliwym człowiekiem z cichymi dniami
czy cichym człowiekiem z hałaśliwymi dniami?
Jesteś bałaganiarzem, który czasami bywa pedantem
czy pedantem, który bywa bałaganiarzem?
Jesteś człowiekiem szczęśliwym, który bywa smutny
czy smutnym, który bywa szczęśliwy?
Nigdy więcej nie zapytam zebry o paski.

Shel Silverste

Przed szpitalem oraz w trakcie + niespodzianka

Muszę się Wam pochwalić, że w ciągu 2 tygodni (18 do 31 lipca) przejechałem na rowerze ponad 250 km. Jestem z siebie bardzo dumny, bo ja jako „kaleka” i tak dużo udało mi się przejechać. Nawet nie myślałem nigdy, że dojadę do miasta, a co dopiero taką ilość kilometrów. Chociaż niekiedy ból po wysiłku był naprawdę ogromny, ale starałem się nie poddawać.

Pora na kolejne pochwalenie się.
We wtorek byłem ostatni raz w pracy przed szpitalem. Kiedy odbierałem wypłatę, szef powiedział, że miło mu było ze mną pracować. Stwierdził również, że żadnej pracy się nie bałem (Jestem kobietą mężczyzną pracującym i żadnej pracy się nie boję).
Nie wiedziałem, że tak dobrze sprzątam. xdd

Ostatnio zacząłem rozmyślać nad sobą. Jeżeli bolą mnie stawy tak jak bolą to nie jest dobrze. A kiedy będę już pełnoletni będzie ciężko „zdobyć” jakąś rehabilitację (chyba, że prywatnie). Z wizytami będzie tak samo.
I niestety naszła mnie taka myśl, że przecież ja wykończę się i psychicznie i fizycznie. A tego bym nie chciał, ale jeżeli wyboru mieć nie będę to, co mi zostaje. Jedynie popełnić samobójstwo, aby nie być obciążeniem dla rodziny/bliskich. Choć wiem, jak jest z tym obciążeniem, że każdy chce mieć tę drugą osobę, a nie żeby odeszła. Bo zawsze znajdą czas oraz siłę, aby jej pomóc. Ale czy takie rozwiązanie jest dobre?

Od środy jestem na rehabilitacji. Szczerze? Dawno nie było tak źle z moim stanem zdrowia. W dodatku okazało się, że ”dni roboczych”, czyli dni rehabilitacyjnych będę miał równe 11. Z tego, co kojarzę ludzie, którzy mieli ich 10, wychodzili niezadowoleni i nadal z problemami zdrowotnymi. A czy mi 11 pomoże? Wydaje mi się, że nie. Moja pani doktor mówiła, że zawsze potrzebuję pełne 3 tygodnie albo nawet 4 tygodnie.
Ale co zrobić? Ograniczenia, ograniczenia i jeszcze raz ograniczenia.

O czasie przed szpitalnym było, o szpitalu również. To teraz przychodzi pora na niespodziankę!
Tak byłem zabiegany, że nawet nie zwróciłem uwagi, że wybiło 10000 wejść na bloga. Wow! Jesteście niesamowici. Chyba że ciągle klikacie „odśwież”, aby zobaczyć czy coś nowego się nie pojawiło. ;)
To naprawdę bardzo duża liczba. Sprawdzałem kilka razy czy czasami nie za dużo zer wpisałem, ale nie. Wpisałem dobrze. I tak w chwili pisania notki jest 10852.
Gdy będę dodawał, będzie jeszcze więcej. Jeszcze raz dziękuję :*

Zamiast ciągle na coś czekać – zacznij żyć, właśnie dziś. Jest o wiele później, niż Ci się wydaje. - Ks. Jan Kaczkowski

Krótka notka, ale szybko/a :D

Dawno nie pisałem o moim stanie zdrowia.
Dlaczego?
Bo było dobrze. Czy coś się zmieniło? W zasadzie tak. :/
Wydaje mi się, że dużo czynników wpłynęło na to, jak się aktualnie czuję. Ostatnio jestem na lekach przeciwbólowych, bo może jakoś one zmienią moje zdrowie (zdolność). Mam problem z niektórymi stawami – ograniczenia w ruchomości. Stawy w ręce utrudniają mi wykonanie codziennych czynności. Ale każdy ma dwie ręce, także jakoś sobie radzę. :D
Wspomniałem o czynnikach: zmiana pogody (na deszczową), zmniejszanie dawki leków (wkrótce może nawet odstawienie) oraz brak rehabilitacji. Rok temu o tej porze byłem jakoś w połowie rehabilitacji. W tym roku pojadę dopiero w sierpniu.

Choroba pozwala poznać słodycz zdrowia, zło – dobra, głód – sytości, zmęczenie – wypoczynku. – Heraklit z Efezu

Lipiec – brak pomysłów na tytuł

17 czerwca
Znowu zapomniałem pisać (szkice) co u mnie. Zaczynam pisać dopiero teraz i tworzyć tę notkę.
Pamiętacie jak pisałem coś odnośnie planów szkolnych? I tak Wam teraz nie powiem.
Ale teraz już tak.
Starałem się i starałem, ale będę miał świadectwo z czerwonym paskiem. Pasek to dla mnie bardzo duże osiągniecie z racji tego, że jest to pierwsze świadectwo z wyróżnieniem w moim życiu. Może niektórzy się zdziwiliście, ale tak. Pierwsze w moim życiu. Wcześniej miałem praktycznie większość ocen dostatecznych, kilka (może z dwie, z trzy) oceny dobre. Kilka dopuszczających nawet się trafiło.

Właśnie skończyłem oglądać film „Boys” („Jongens” 2014r.)
Wrażenia? Film to taka „słodka gejoza”. Poznawanie siebie, pierwsze uczucie miłości. Próba utrzymania tego uczucia, a przy okazji utrzymania bliskiej Ci osoby.
Gdy oglądałem film, czułem jak gdyby był on lustrzanym odbiciem mojego życia sprzed kilku miesięcy. Jednakże tylko pod koniec było mi smutno. Tak to przez cały film było dobrze.
Uważam, że jest to jeden z najpiękniejszych filmów gejowskich.

Jutro – rano praca, a później grupa.

19 czerwca
Wczoraj odbyła się grupa. Nie była ona zwykła. Była to ostania, ale 6 razy dłuższa. Spałem bardzo krótko. Więcej napiszę jutro.

20 czerwca
Dzisiaj już trochę lepiej z energią – mam jej trochę więcej.
Chyba sobie zdałem sprawę, że bardzo polubiłem grupę. Nie wiem, czy to możliwe, ale zakochałem się w grupie. Nie w osobie. W grupie. O ile jest to możliwe.

Czy coś się zmieniło po tych kilku miesiącach?
Jedną osobę (Przystojny) zamieniłem na 9 innych.
Zacząłem otaczać się ludzi, którzy są szczęśliwy, bo dowiedziałem się, że jeżeli z kimś się przebywa, to trochę się upodobniamy do tej osoby (tych osób).
Przy okazji te osoby są dość mądre, co przyczyniło się do czerwonego paska na świadectwie.
Dobre wyniki udały mi się dzięki schematowi jak osiągnąć sukces w życiu.
Dzięki ośrodkowi polubiłem łyżwy oraz teatr.
Może nie zupełnie, ale staram się nie przejmować opiniami innym.
Niekiedy jak to każdemu zdarzają mi się gorsze dni, ale od razu mówię o nich bliskim mi osobom, które starają się pomóc.
I to chyba tyle. Możliwe, że jest coś jeszcze, czego nie zauważyłem, ale nie potrafię stwierdzić czy to stało się dzięki grupie.

Jest godzina 21. Idę spać. Dobranoc.

1 lipca
Wakacje. Dla większości ludzi jest to czas odpoczynku, lecz dla mnie niekoniecznie. Mija kolejny tydzień, w którym chodzę do pracy. Nie ma na nic czasu, a co dopiero, aby siąść i napisać „trochę” notki. Wstaje, idę do pracy, wracam, biorę kąpiel, zjem coś, kładę się spać. I tak codziennie.
W sierpniu będę miał trochę mniej pracy, bo idę na rehabilitację, tak więc czas spędzę na pracowaniu nad sobą (ćwiczenia, basen, masaż). Praktycznie jak spa.

We worek (28 czerwca) oraz wczoraj (30 czerwca) byłem w ośrodku. Było strasznie… Żartuję.
Było strasznie dużo ludzi. Bardzo interesujących ludzi. Piękne jest to uczucie, kiedy ludzie mówią, że dawno mnie nie widzieli. Co u mnie słychać?
Teraz będę musiał czekać do września na otwarcie ośrodka. Czy będę chodził na grupę? Myślę, że jeśli czas mi pozwoli to tak. Ale postaram się ten czas dobrze wykorzystać

Przestań czekać na piątek, na wakacje, na kogoś, kto się w Tobie zakocha… na życie. Szczęście osiąga się wtedy, kiedy przestajesz czekać, a zaczynasz korzystać z chwili obecnej.

Maj

Znowu zaniedbałem bloga. Tym razem porządnie. :/
Podsumowanie tygodnia, kilku tygodni, miesiąca:

jakoś w kwietniu :p
Miałem urodziny. Moje przyjaciółki sprawiły mi bardzo miłą niespodziankę. W szkole nic nie wspominały o urodzinach. Za to kiedy wszedłem do domu, a właściwie do pokoju zobaczyłem, jak stoją i śpiewają mi sto lat. To było bardzo piękne i w dodatku niespodziewane.

26 kwietnia
Wczoraj była grupa. Kiedy wróciłem do domu, wypełnił mnie smutek. Najgorsze jest to, że jedynie mogę przypuszczać jaka była jego przyczyna. Prawdopodobnie ostatni raz odbyła się grupa w pełnym składzie. Duża część osób mieszka w internacie. Następne spotkania będą z mniejszą ilością osób.

4 maja
Uuuuu… Zrobiłem sobie przerwę od bloga. Ogólnie od pisania. Co raz więcej jeżdżę na rowerze, a co raz mniej śpię. Przez to wszystko mam coraz mniej czasu. Nic mi się nie chce.
Jednakże zaczęła się dla mnie liczyć druga połówka, której jeszcze nie mam.
Jeszcze… :D

8 maja
Dopiero teraz zdałem sobie sprawę, że źle wykorzystałem czas wolny (majówka i dni wolne – matury). Jutro trzeba iść do szkoły, a ja dopiero teraz zaczynam robić cokolwiek z zadań i zaczynam cokolwiek się uczuć.
W dodatku nic mi się nie chce. Popadam w lekkiego doła.

9 maja
W szkole mało co robiliśmy. Po raz kolejny czuję, że zmarnowane czas (wf, na którym niby ćwiczyłem a niby nie).
Miałem wczoraj dość śmieszną sytuację na grupie. Zrobiłem sobie herbatę i położyłem ją na blacie. Przychodzi On (chłopak, który przytulił mnie po grupie) i mówi do takiej dziewczyny (jego przyjaciółki z grupy): „Ooo! Zrobiłaś mi herbatę.”
Powiedziałem, że to moja herbata. A on zapytał mnie, czy może się napić. Opowiadałem, że jeżeli lubi dobrze słodką to tak. Napił się i stwierdził, że gorąca.
Za chwilę przyszła moja koleżanka – Ala (może nawet przyjaciółka), a On napił się. Ja udawałem, że nie widzę, lecz Ala widziała. Potem podał mi herbatę i powiedział, że już jest dobra do picia. Później wyszliśmy z pokoju a Alicja do mnie, że On pił z mojego kubka. Odparłem, że wiem i uznaje zasadę, że mniej zarazków przychodzi przez ślinę niż np. przez uścisk dłoni.

23 maja
Uuuu… Własne notatki (szkice) również zaniedbałem. Dawno nic nie pisałem. Chociaż nie wiem, czy dużo się wydarzyło.
Dzisiaj grupy nie było.
Biegaliśmy na wf – dostałem 6. :)
Jak w szkole? Ogólnie w szkole dobrze. Mam pewien plan odnośnie szkoły, ale opowiem, gdy się uda. Bądźcie cierpliwi.
Tak u mnie wygląda szkoła w wielkim skrócie.
Jak w miłości? Chyba znalazłem nowy obiekt westchnień. :/
Dlaczego smutek? Bo wydaje mi się, że znowu zakończy się jak z Przystojnym, bo obaj mają dużo wspólnych cech. Nie chce dużo o nim mówić, bo im więcej mówi się o jakimś człowieku, tym bardziej się w nim zakochujemy.
Nie wiem, czy przez niego (przez całą tę sytuację) czy nie, ale nie czuję się zbyt radośnie. Jest mi smutno. Albo jestem zmęczony. Nie. Jednak bardziej wykończony niż zmęczony.
W weekend byłem w pracy. A dziś biegi.
Z humorem podobnie, gdy byłem w szpitalu. Wieczorami łapała mnie chandra.
Jednakże zostawię to na boku. Nie chce oceniać samopoczucia przez pryzmat jednego dnia.

25 maja
Zaczynam weekend. Okazało się, że będzie jeszcze jedna albo dwie grupy. Ale raczej jedna.
Dobra i jedna, jeśli mają być na niej wszyscy. :)

Im więcej o kimś mówisz, tym bardziej zakochujesz się w tej osobie.

Kwiecień :)

24 marca
Pojechałem na badanie densytometryczne, jednak w autobusie spotkałem siostry Przystojnego (dość często je spotykam). Powiedziały: „cześć”. Po chwili zaczęły opowiadać o tym, że ich brat zaraz „dołączy się” do nas. Tak jak powiedziały, tak się stało. Wsiadł, ale przednimi drzwiami, a my byliśmy na tyle. Zasmuciły się. Mówiły, abym zadzwonił do niego. Żebym smsy mu wysyłał. Wykręcałem się, że nie mam kasy na koncie, a tym bardziej numeru. W końcu udało się im zadzwonić (do niego) na koszt odbiorcy. I co powiedziały? „Przyjdź na tył, bo Dominik jest”. Na szczęście powiedział, że mu się nie chce.

31 marca
Dlaczego jestem zmęczony, choć było wolne od szkoły? Jestem bardzo zmęczony świętami. Powinienem odpocząć, a nie udało się tego dokonać. Dwa dni w szkole dopiero wytrzymałem. Zauważam, że ciągle dodaję coś do zakładek (w przeglądarce), ponieważ nie mam czasu, przeczytać wtedy kiedy widzę coś ciekawego. W dodatku nie czuję się dziś najlepiej. Nie wiem, czy to ze zmęczenia, czy z czegoś innego. Jak dobrze, że jutro piątek.

1 kwietnia
Jakoś przeżyłem ten dzień, ale początek był trudny. Obudziłem się z katarem. Czas w szkole minął dość szybko.

2 kwietnia
Pomagałem trochę w domu i na zewnątrz. Takie tam porządki wiosenne.

3 kwietnia
Pogoda piękna jak wczoraj. Myślę, że dziś pojeżdżę na rowerze, może z Anią. :)
Ale muszę zrobić zadanie. :/

4 kwietnia
Wczoraj jednak nie jeździłem z Anią. A koniec dnia był dość ciężki. Zakończyłem go w smutku. A jak zacząłem poniedziałek? Ze smutkiem, z płaczem, lecz nie wiem, czym taki nastrój mógłby być spowodowany. Natomiast druga część dnia była o wiele lepsza.

8/9 kwietnia
Ania i Ola wyciągnęły mnie, abym poszedł na 18. Szczerze powiedziawszy, sam chciałem, choć w ostatnim momencie miałem chwilę zawahania. Jednak szybko została rozwiana. Cieszyłem się, że to jedyna „impreza”, na której nie będzie Przystojnego. Czas spędziłem dobrze. W miłej atmosferze, chociaż musiałem zajmować się dziewczynami z mojej poprzedniej klasy. Ale nie było źle. :)
A tak w ogóle to Przystojny też był. Jednak jego obecność była mi obojętna. Był zwykłą osobą w tłumie.

Będziemy mijać się bez gestu i bez słowa nie pamiętając, że przez krótki czas kochaliśmy się na zawsze. – Wisława Szymborska