Szpital…

Dziś czuję się już o wiele lepiej, ale jeszcze nie w 100% dobrze. Kaszel, katar, gorączka. Znowu minął kolejny tydzień. Przez te 7 dni starałem się całkowicie zapomnieć o Przystojnym. Nie spoglądałem na niego. W niektórych przypadkach udawało mi się. Choć ostatnio stojąc na chodniku, wyszedł na jezdnie mówiąc: „Zabiję się!” Powiedział to żartobliwie, odpowiedziałem na to: „Wiem dobrze, że nie chcesz umrzeć.”

Wracam do mojego dylematu, o którym mówiłem w komentarzu (warto nie raz przeczytać je). A więc… Od 11 lutego jadę do szpitala na rehabilitację. Już się przyzwyczaiłem, bo to już 11 raz – co pół roku bywam. Dlaczego tak jeżdżę? Reumatoidalne zapalenie stawów. Już wcześniej ustaliłem, że nie chcę, aby Przystojny do mnie przyjechał (wtedy). Może źle robię, ale już zdecydowałem i raczej zdania nie zmienię. Choć z jednej strony są to ostatnie miesiące (dokładnie 5). Potem już nic nie będzie. Praktycznie „stracę” go na zawsze.
Szczerze to mam mętlik w głowie, bo tak trochę to chciałbym, aby przyjechał, bo wtedy moglibyśmy szczerze i poważnie porozmawiać, ale i tak nie będę się nastawiał na jego przyjazd (jak wyżej powiedziałem, po prostu nie chcę). Kilka razy mnie zawiódł. Mówił, że przyjedzie, ja się cieszyłem, cały dzień wspaniały. Potem nie przyjeżdżał i nie usprawiedliwiał się nawet. Nie raz nawet rano mówił, że przyjedzie, a południu się nie zjawiał. Chociaż potem, jakoś się tam usprawiedliwił. Powiedziałem, że nic się nie stało. Choć to było kłamstwo. Martwiłem się, że mogło coś się stać. Było mi bardzo smutno.

Zmienię temat. Ostatnio były urodziny pewnego chłopaka z klasy. Kiedy Czarny skończył składać życzenia, zaczął go całować na odległość. Tak w ogóle to często robi takie rzeczy, zresztą jego koledzy również. Choć to było naprawdę fascynujące. :P

We środę przed lekcjami siedzimy sobie: ja, Czarny, i moja przyjaciółka. Jak to ona zaczęła robić zdjęcia. Czarny chciał zobaczyć jak wyszliśmy, bo chciała dodać to na Snapchata. I powiedział: „Dlaczego Dominika nie ma na zdjęciu. Zrób jeszcze jedno, tak aby był na nim. ” Gdy to uczyniła, zapytałem, czy widać Czarnego, opowiedziała, że tak. To było miłe z jego strony :D

Jeszcze tak mi się przypomniało. Starając się zapomnieć o Przystojnym, natrafiłem na perfumy, którymi pachniał w dniu coming out’u. Powiedziałem wtedy, że ładnie pachnie, Zapytałem również co to za zapach, ale nie odpowiedział.

Przeziębiony :(

Notka, która powinna pojawić się dziś, prawdopodobnie się nie pojawi w związku z nagłym pogorszeniem mojego zdrowia. Kiedy możecie się jej spodziewać? Szczerze, nie wiem. Może jutro, gdy będę miał więcej siły. Jak na razie życzę wam spokojnej nocy. <3

Czarny – a kto to?

Ostatni tydzień. MASAKRA:(
Ostatnio stwierdziłem, że praktycznie wszystko trzymam w sobie. Z dnia na dzień mam coraz więcej tajemnic przed ludźmi (tymi najbliższymi – przyjaciółki). Chodzi mi o nie. Uważają mnie za najlepszego przyjaciela, a Przystojnego tylko za kolegę. Kiedy z nimi przebywam (przybywam bardzo dużo), potrafią cały czas o nim rozmawiać. U mnie się wszystko zbiera, kumuluje i potem nie wytrzymuję. Staje się to już bardzo wkurzające. Najgorsze jest to, że kiedy mnie z nimi nie ma, to one również potrafią rozmawiać, o nim. Tak szczerze to z nim mają najlepsze wspomnienia. Równie dużo czasu spędzają ze sobą. Nie raz mam ochotę powiedzieć, że jak chcą z kimś pogadać, komuś się wyżalić, to zamiast dzwonić do mnie to samo mogą zadzwonić do Przystojnego.
Znowu przez to wszystko zamykam się w sobie. Za dużo myślę… Do takiego stopnia, że wydaje mi się, że to z nim bardziej lubią spędzać czas. Wystarczy jedno jego słowo, a one lecą od razu. Fałszywość nie raz może nie znać granic.

A co z Przystojnym? Mhhh… Rozmawiamy. Rzadko, bo rzadko, ale zawsze to trochę, zauważam, że jeśli nie podtrzymuję tematu. Nie zaczynam rozmowy jako pierwszy, to byśmy nie rozmawiali w ogóle. Szczerze, to już nie mam siły tego ciągnąć dalej. Jeżeli Przystojny chce się ze mną przyjaźnić, czy coś, to niech on przejmie inicjatywę.

Przystojny ostatnio jest wesoły. To chyba dobrze, tego chciałem. Choć ja się do tego szczęścia nie przyczyniłem. Zwiększyła się jego aktywność na Karaoke Party. Zawsze, kiedy przychodził do mnie, śpiewaliśmy tam, albo udawaliśmy, że śpiewamy. On uśmiecha się. Żyje dobrze. Tak bardzo chciałbym z nim normalnie rozmawiać, ale również tak samo bardzo nie chcę z nim rozmawiać. Jest to obojętne. Nie mam na to siły. Wszystko staje się już obojętne, X, Przystojny, Czarny*, przyjaciele, przyjaciółki, koledzy, koleżanki, ŻYCIE.

Muszę przyznać, że moje imię wypowiadane z jego ust, brzmi tak dziwnie. Może dlatego, że dawno go nie słyszałem (od niego).

*Czarny (Wigilia, ostatni sen). Siedzę sobie na przerwie koło koleżanki z klasy drugiej. Przytuliłem ją, łaskotałem. Czarny to widział. Mówię do niej, że patrzy na nas, tak jakby był zazdrosny o Ciebie. Czarny to usłyszał, podszedł do nas i powiedział w moim kierunku: „Ja jestem zazdrosny od Dominika”. Nie wiem, czy wtedy nie zrobiłem buraka. Totalnie mnie to zamurowało. Starałem się nie dawać po sobie tego poznać. Jedyne co udało mi się wykrztusić to: „Miło!”. To jedyna sytuacja dzięki, której uśmiechnąłem się.

 

Pośród wielu wspomnień, miej choć jedno o mnie.

Czyżby koledzy? No może :D

W ostatnim czasie dużo się zmieniło. Nawet bardzo dużo. Pierwszą rzeczą, która zmieniała się o 360°, to zachowanie Przystojnego w stosunku do mnie i odwrotnie. Rozmawiamy o wiele więcej niż wcześnie. Przez cały tydzień nie mogłem znaleźć w ogóle czasu, ale praktycznie co dzień zapisywałem sobie, co się działo w szkole. Poza nią nie działo się nic. Muszę przyznać, że ten tydzień należał do bardzo, bardzo ciężkich. Nie było moich dwóch przyjaciółek (siostry), zdarzało się, że X również był nieobecny. Paradoks jest taki, że Przystojny był zawsze. Choć to dość normalne. Było też kilka takich dni, kiedy większość osób, z którymi Przystojny rozmawiał bardzo dużo, to ich nie było. Wtedy nie wiem dlaczego, ale próbował ze mną rozmawiać. Choć nie wychodziło mu to. Bardzo często pytał o rzeczy oczywiste, ale starałem się tego nie odczuwać i nie pokazywać tego po sobie. Nie chce być osobą, z którą Przystojny będzie rozmawiał tylko wtedy, gdy nie będzie miał z kim. Chce być kimś dla niego, że kiedy ma z kim rozmawiać i nie nudzi mu się, to nawet wtedy moglibyśmy razem pogadać. Ostatnio usiadł obok mnie w autobusie, potem jednak potem poszedł, bo jakoś rozmowa nie kleiła się (było to w pierwszych dniach tygodnia). Gdy byłem już w domu, pomyślałem ze moglem powiedzieć: „Teraz jak już siedzisz obok mnie, pasowałoby ze sobą rozmawiać”. Choć nie wiem, jak by to odebrał. Czasem zastanawiam się, co było, gdybym nagle zaczął do niego mówić, jak byśmy się przyjaźniliśmy dobrych kilka lat, ale jakoś nie mam odwagi. Teraz już wiem, że byłoby normalnie. Stara się do mnie odzywać, ale wydaje, że nie wie, jak zareaguję na jakaś inna znajomość. A gdyby przyjechał to mam niby udawać, że nic do niego nie czuję. Przecież tak się nie da. Chyba że już o tym zapomniał. No niestety ja nie. :(
Na pewnej lekcji, ktoś z klasy powiedział, że jest znudzony. I tak rozmawiał (nie jest ważne kto) z nauczycielką. Potem wyszło, że będzie testerem poduszek. X na to powiedział, że będzie testerem łóżek. Zapytałem go, w jaki sposób będzie je testował. Odpowiedział, że będzie na nich robił wszystko, co robi się na łózkach. Dopowiem od razu, że o tę pewna „czynność”, którą robi się na łózko – o nią też mu chodziło. Można to było wyczytać z ruchu jego warg oraz z jego uśmiechu :D
Przystojny dowiedział się, że pisze bloga, kiedy zapytałem go, czy go mam pozdrowić, powiedział, że nawet nie zna adresu.
Dzięki rozmowom z Przystojnym jestem uśmiechnięty. Tak szczerze, przy nim nie da się być smutną osobą. Dziś znowu się o niego martwiłem, bo miał zostać w szkole na jakieś dodatkowe zajęcia do godziny 18. Najbardziej martwię się o to, że będzie głodny. Chyba o nic więcej. Choć wiem, że nie będzie głodny, ale nie mogę przestać się martwić. Tak już mam, że moja osoba nie jest ważna.

Ja chcę tylko Jego szczęścia. Moje jest nie ważne…

Dobrze…

Dziś pierwszy raz od paru miesięcy Przystojny wywołał u mnie uśmiechu, który później doprowadził do śmiechu. Dokładniej opowiem wam w kolejnej notce, bo mogę znaleźć czasu. A lubię trzymać ludzi w niepewności, ale to nic ciekawego, aż tak bardzo.

Wośp, depresja… :(

Tym razem krótka notka. Jestem zmęczony i jak zwykle nie mam na nic sił. :( Jest mi zimno i aktualnie potrzebuję kogoś, kto by mnie przytulił. Takiego 36,6 °C obok.
Wczoraj była szkolna dyskoteka z okazji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy , na którą nie poszedłem. Wolałem spędzić ten dzień z moją przyjaciółką (ona tez nie poszła – żałoba). Każdy dzień spędzony z nią jest udany i zawsze będzie. Przystojnym może również byłby to dzień udany, ale nie wiem. Wiem, że raz zamiast jechać na koncert Margaret i Dawida Kwiatkowskiego, zostałem w domu, bo zostałem z Przystojnym. Dla paru chwil (z nim) mogłem zrobić bardzo dużo, ale wszystko się zmienia.
Zazwyczaj,  gdy spędzaliśmy czas, to śpiewaliśmy piosenki na Karaoke Party. Od września absolutnie zapomniałem o tym serwisie, przestałem na niego wchodzić. Kiedy wszedłem po jakimś czasie, uznałem, że całkowicie nie umiem śpiewać, nie trafiam w ogóle w tonacje, ale z dnia na dzień było coraz lepiej. Powoli, ale zawsze lepiej. Teraz jest już prawie jak wcześniej – prawie, bo jeszcze mi trochę brakuje do tego, co było wcześniej.

Wczoraj moją przyjaciółką (tak wiem, dużo ich, ale to nie ta, której byłem) pisała, że na dyskotece bawiła się bardzo dobrze. Napisała również: „Siedziałam z kimś, jadłam jedno ciasto z kimś, kilka kawałków, tańczyłam z kimś, piłam tę sama kawę z kimś, piłam z jednego kupka mirindę z kimś, ogólnie cały czas się bawiłam z kimś xD”. Pomyślałem, że chodzi o jej chłopaka, a tu ku mojemu zdziwieniu chodziło o Przystojnego. Choć oznajmiłem jej parę minut wcześniej, że jeżeli chce mi pisać o Nim to niech odejdzie i wróci, kiedy jej się odechce.
W tym oto momencie zaczyna mi brakować sił. Jedynie co napiszę jeszcze to, że dowiedziałem się, że zanim wyznałem Przystojnemu co do niego czuje, domyślał się. W tym problem, że nie mam pewności czego mógł być pewien. Czy tego, że jestem gejem, czy tego, że go kocham. Może jednego i drugiego. Jedynie co wiem, to wolał on udawać, że nie wie, niż żyć ze świadomością wiedzy. Wtedy kiedy dowiedziałem się tego, zrobiło mi się strasznie smutno. Starałem się tym nie przejmować. Później mi się o udało – jakoś.
Dziś jest dzień wegetarian, a z tego się składa, że Przystojny jest wegetarianinem. Za dużo rzeczy mi o nim przypomina.

 

Wydaje mi się, że ostatnio dostałem list:
Cześć!
Zdaje mi się, że tęskniłeś za mną. Nawet jeśli nie, to ja tęskniłam. Tęsknię za Tobą i nie mogę żyć bez Ciebie.
Pozdrawiam Depresja

 

Chyba przestanę ufać tłumaczom :P screenshot-www google com 2015-01-11 17-40-13

Sen :D, samookaleczanie, ślub – What?

Pozwólcie, że wrócę do notki dodanej w piątek. Chciałem odczekać kilka godzin (wyszło „trochę” więcej tych godzin – tydzień), aby dokładnie sobie wszystko przypomnieć. Sen.
Kolega z klasy, który tam gdzieś niżej podczas Wigilii, życzył mi czego chcę (aby życie miało smaczek… bla, bla, bla), ostatnio przyśnił mi się. Dziwie się, że pomimo tego, że mój mózg prawie eksplodował po moich rozmyślaniach, był jeszcze w stanie, aby coś wytworzyć, a później to zapamiętać. Zwykle od razu zapominam wszytko co mi się śni. Nie wiem, dlaczego mój mózg tak dziwnie zareagował na samotność i na to, że potrzebuje kogoś tylko po to, aby się przytulić. Wytworzył, że ja stojąc za tym kolegą, łapię go od tyłu za brzuch i zaczynam łaskotać go po torsie. Wydaje mi się, że mogło mu się podobać . Śmiał się, ja zresztą też. Lubię jak dzięki mnie, ktoś się uśmiecha, że dzięki mnie ktoś będzie szczęśliwy. Pewnym momencie gdy szliśmy chyba przez korytarz szkolny, powiedział do mnie: „Jeszcze nas wezmą za gejów”. W jego glosie było słychać, że martwi się o mnie. Nie chodzi tu o niego samego, tylko o mnie.
Parę miesięcy wcześniej też mi się śnił. Wtedy wyszeptał mi: „Kocham Cię”, lecz nie zareagowałem w ogóle na to.
Od jakiegoś czasu zauważyłem, że Przystojny już mi się nie śni, jak dawniej. To dobrze. Udało mi się go wygonić z moich snów. Czyli trzeba mieć nadzieję, że będzie lepiej.

Wiem, że raczej nie mam co nad tym myśleć, bo i tak to nie zostanie spełnione, ale wiem, że będzie mi lżej, jak tu napisze. Wydaje mi się, że gdybym był z X, to pewnie nie ciął bym się wcale. Pamiętam, jak raz miałem na ręce coś, co NIE było samookaleczeniem. X to zobaczył. Powiedział wtedy, że to jest obrzydliwe, żebym nie pokazywał mu tego i odwrócił wzrok. Chciałem, aby zobaczył nadgarstki. Myślał, że tam są prawdziwe cięcia. Ale powiedziałem mu, aby mi zaufał. Dalej się bał. Dopiero jak mu powiedziałem: „Przecież, gdyby coś na nich było, to nie pokazywałbym Ci ich”.

Ostatnio w szkole jakieś dziewczyny z pierwszych klas. Do mnie, że mam na imię Dominik. A ja zapytałem, jakim prawem znają moje imię. Po krótkiej rozmowie uznały, że mam na nazwisko tak jak X. Moja podświadomość: „Brałeś z nim ślub?” X stał tuż obok, później zapytałem się go w żartach: „Brałem z Tobą ślub?”, lecz on się uśmiechnął i powiedział, że nie wie.

Zastanawiam się, jak by wyglądało spotkanie z Przystojnym. Pewnie śmiałbym się, czy coś. Nie wiem dlaczego, ale jakoś nie jestem w stanie zachować powagi. Kiedykolwiek z nim przebywam w szkole, to zazwyczaj się śmieję. Myślę, że bałbym się takiego spotkania, bo wiem, że już nic nie będzie jak dawniej. Te wspólne siedzenia na jednym krześle obok siebie. Ciągle starałem się, aby się w niego wtulić. Kiedy jego bluza leżała obok, kiedy nie patrzył, brałem ją w ręce, wąchałem, przytulałem się do niej i wyobrażałem sobie, jak to do niego bym się przytulał. Obecnie próbuję przypomnieć sobie, jak pachniał Przystojny, ale nie jestem w stanie. Pamiętam, że raz powiedziałem mu, że ładnie pachnie.

Wpomnienia, co u mnie, rozmyślanie.

W czwartek (1 stycznia) dzwonił do mnie Przystojny, ale miałem wyciszony i później oddzwoniłem. Ucieszyłem się, że dzwonił. Potem jednak, jak usłyszałem jego głos, na mojej twarzy pojawił się smutek. Celem rozmowy był dojazd do szkoły (tak musieliśmy iść 2 stycznia do szkoły). Do szkoły dotarliśmy z naszą wychowawczynią (tak Przystojny z nią ustalił). Siedziałem kolo niego. Czułem się tak dziwnie. Choć ja mówiłem: „Nie”, to moje ciało mówiło całkiem coś innego. Wszedłem do klasy, X już tam był. Przywitałem się z nim, on powiedział: „rok Cię nie widziałem.” Opowiedziałem: „Ja Ciebie też.” Ktoś z końca klasy chyba usłyszał coś innego (Kocham Cię. Ja Ciebie też). Trochę później, wchodząc po przerwie, X siedział w dziwnej pozycji na krześle. Patrząc tak na niego, powiedział: „Rozkraczyłem się.” Uśmiechnąłem się, choć pewnie był to pewnie dziwny wyraz uśmiechu. Pewnie również zarumieniłem się. Na innej przerwie obserwując X, podszedł on do Przystojnego od tyłu i zaczął wykonywać takie ruchy jak by go „brał”. Dziwnie to wyglądało. Przystojnemu jakoś to nie przeszkadzało, poza tym siedział on na krześle, dużo osób w klasie nie było. Ten dzień był jak najbardziej udany. Pod koniec dnia, gdy napisała do mnie przyjaciółka (inna niż zwykle), na mojej twarzy pojawiły się łzy. Pisała o pewnym chłopaku z klasy, którego kocha i nie da rady zapomnieć tak jak ja. On ją zranił, a ona chce, tylko aby ją przeprosił, ale jego na to nie stać. Pisaliśmy bardzo długo, wysłała mi piosenkę Lalka – Brakuje mi Ciebie. Wtedy dla mnie już było za wiele, już nie potrafiłem powstrzymać łez. Leciały, leciały i leciały. Nawet nie wiedziałem, że ich tyle mam. Położyłem się, lecz zasnąć nie mogłem (jak wcześniej przypuszczałem). Leżąc tak z dwie lub trzy godziny, miałem czas na rozmyślanie. Jak zwykle: Przystojny i X. Uświadomiłem sobie, że Przystojny chciałby usłyszeć ode mnie: „Nie kocham Cię już. Wyleczyłem się z Ciebie. Przyzwyczaiłem się już. Nie potrzebuje już Ciebie, aby być szczęśliwy”. Tylko to by była nie prawda. Może już jest lepiej niż na początku „rozstania”, ale ciągle nie jest dobrze. Cały czas czekam, aż będzie chciał ze mną szczerze porozmawiać, dowiedzieć się co mogłem czuć. Choć wiem, że tego nie zrobi. Później jednak trochę zmieniłem temat moich rozmyślań. Pomyślałem, co by było, jeżeli na jakiejś szkolnej wycieczce miałbym pokój z X. Moja podświadomość od razu mi podpowiedziała, że pewnie zapytałbym, czy mógłbym z nim się położyć w łóżku. Tu nie chodzi o seks czy coś, ale o taką czułość. Abym mógł czuć, że ktoś jest obok. Albo nawet nie sen, a tylko porozmawianie ze sobą, czy też przytulenie. Kiedy sobie przypominam jak Przytuliłem się do niego, zrobiło mi się tak ciepło. Czułem się bezpiecznie. Zawsze, kiedy to wspominam czuję się praktycznie tak samo. Ja jestem typem człowieka, który współczuje ludziom, nie raz za bardzo. Wiem, co X mógł czuć, kiedy miał pokój na zielonej szkole z chłopakiem z klasy, w którym się zakochał. Choć ten chłopak o tym nie wiedział. On nawet nie chce rozmawiać z X (choć nic nie wie). On jest niestety hetero. W tym czasie bardzo chciałem, aby nie mieć pokoju z Przystojnym. Bałem się, że coś mogłoby się wydarzyć (choć i tak pewnie nic nie było), ale gdybym zasnął i zaczął mi się śnić, a ja bym wypowiadał jego imię (przez sen, a on by nie spał) to dziwnie by to wyglądało. Jedyne co pamiętam, z zielonej szkoły. Gdy wszedłem do pokoju X, była tak tylko jego koleżanka, która jest też homo (gdzieś tam niżej psiałem o tym). Wtedy nie wiedziałem, że on jest gejem, ani on o mnie tego samego nie wiedział. Nawet nie podejrzewałby mnie o to. Wracając do opowieści z pokoju. Nagle X wyszedł z łazienki w samych bokserkach. Jeszcze mokry.
Gdybym wiedział, że jest gejem, to pewnie bym coś powiedział, czy coś: „Wytrzeć Cie :P Ubierz się, bo Ci zimno, Chcesz, abym się zakochał?). Masakra, co ja wygaduję.

Uczucia nie zmienią się z dnia na dzień.