Żyję :)

Ta notka nie będzie zbyt długa. Piszę ją tylko po to, abyście się o mnie nie martwili. Aby powiedzieć Wam, że u mnie wszystko w porządku. Zdecydowanie wolę pisać na komputerze niż na telefonie. Będę w szpitalu do 4 marca. Tak szczerze, to codziennie myślałem o tym, by napisać coś do Was, ale nigdy nie mogłem znaleźć kilku chwil, by wykorzystać na pisanie. A jednak znalazłem. Moi współlokatorzy, z którymi „mieszkałem” przez ostatnie kilka dni, albo nawet tydzień. Ponad tydzień! Sami widzicie. Czas leciał szybko. Bardzo szybko. Dobre towarzystwo, ale wszystko, co dobre kiedyś się kończy. Z racji tego, że oni zostali przyjęci wcześniej, to i wcześniej opuścili szpital. A ja zostałem. Nigdy chyba wcześniej nie spotkałem takich pacjentów jako współlokatorzy. Byli bardzo, bardzo mili. Empatia to chyba ich najważniejsza cechą. Smucili się ze mną, ale również cieszyli się. Dwóch z nich było w moim wieku, jeden młodszy (11 lat). Oboje zachowywali się po prostu jak geje. Choć jeden miał dziewczynę. A drugi mówił, że zostanie księdzem. Wydaje mi się, że to nie jest całkiem normalne, jeśli dwóch hetero (albo jeden, bo do tego drugiego przekonany nie byłem) mówi, żeby ten dał mu d*upy. Bardzo podobało mi się, kiedy „słodzili” sobie wzajemnie, również ja się do tego przyłączyłem. Przykład: jest noc, leżymy w łóżku. Znaczy każdy w swoim. I teraz, jak wyglądało słowo „dobranoc”? Dodawaliśmy różne wyrazy: koteczku, misiaczku, prosiaczku. Dużo zdań składało się z tych trzech wyrazów: „Koteczku, podasz mi sok”? Raz na żartu napisałem, do chłopaka z łóżka obok, czy umyć mu plecy (poszedł się myć). Choć po dwóch minutach wrócił, bo ktoś go wyprzedził i zajął łazienkę. Powiedziałem do niego, że mu wysłałem SMS. Przeczytał i powiedział, że ok. Odpowiedziałem, aby mnie zawołał.

Towarzystwo było normalne, nie miało nic z głową, bo nie wiem, czy tak nie pomyśleliście.
Do zobaczenia w następnej notce.

 

Wielka miłość zdarza się w życiu raz, wszystko, co następuje potem, jest tylko szukaniem tej utraconej miłości.

5 września kilka minut po 19

Witajcie u mnie po raz kolejny. Ten tydzień był… Hmmm… Tak szczerze, to ciężko go opisać. Był dziwny jak zresztą każdy w ostatnim czasie. Sięgając pamięcią, bywało tak, że było mi bardzo smutno, albo chodziłem z lekkim uśmiechem. Przystojny zaczął być mi osoba obojętną, również przestałem go tak jakby znać. Nie raz zastanawiałem się, czy jest on po prostu smutny, zamyślony czy niewyspany. Każda jego mina była ciężka do odszyfrowania.

Dziś pojechałem od razu po szkole do centrum. W końcu wszyscy ze szkoły powysiadali, a w autobusie zostałem tylko ja i Przystojny. Co się potem stało? W zasadzie nic. Zerknął raz w moja stronę, lecz ja nie wykazywałem zainteresowania. Przez resztę drogi zerkałem w jego kierunku od czasu do czasu, aby zobaczyć, jak się zachowuje. Wywnioskowałem, że chce z kimkolwiek porozmawiać. Przestało mi na tym wszystkim zależeć, także nie zaproponowałem rozmowy. Chociaż w szkole zapytał, po co jadę, ale odparłem tylko, że na badania.

Coraz częściej Przystojny mówi rzeczy, które były związane ze mną i z nim. Ostatnio zaczął śpiewać jakąś angielską piosenkę. Jakaś osoba z klasy powiedziała: „Już wiem, co robisz w domu. Uczysz się piosenek.” A on odrzekł: „Umiem to jeszcze z karaoke, jak byłem u Dominika.” Spogląda na mnie. Doskonale wiedział, że słuchałem tej rozmowy. Również w tym przypadku nie przejąłem się tym. Udaje mi się coraz lepiej. :)

Innym razem, tak sobie powiedział na lekcji „Fifty Shades Of Grey”. Podniosłem na niego wzrok, daleko sięgać nie musiałem. Siedział naprzeciwko mnie. Mam takie „szczęście”, że zawsze, kiedy jest jakaś praca w grupach, siedzę ja i Przystojny. Nie raz jeszcze X. Wiec… O co chodzi? Przyznam się. Czytałem ową książkę [czyt. porno]. Przystojny jara się nią bardzo, bardzo, bardzo, choć w ogóle jej nie czytał, także nie rozumiem go, ale ok. Jedynie czytał streszczenie. Problem jest w tym, że nie lubię, kiedy on wypowiada ten tytuł. Dlaczego? Tak się składa, że raz napisałem mojej przyjaciółce (zakochała się we mnie, ale było to z jakieś dwa lata temu. Również czytała ją, ale była trochę za mną), że mógłbym się czegoś nauczyć z książki a później wypróbować na Przystojnym. Kto czytał całość, recenzje, albo jak Przystojny streszczenie, to wie, że niekiedy są tam sceny, nooo… Ostrego seksu. Kiedy mówiłem o tym, by na nim wypróbować, chodziło mi głównie o coś delikatniejszego. Głównie chodziło mi o jego szczęście (tak, orgazm, choć niekoniecznie. Podniecenie również). Ale dobra. To nie blog erotyczny. :P

Którejś nocy miałem dość dziwny sen. Byłem u X w domu, On jest ubrany w… Poprawka on nie jest ubrany. On jest nago. Hmm… Dziwne, mój mózg jest głupi. Ale wracając. Siedzimy u niego w pokoju. Moje palce przemierzały drogę po jego ciele. Strasznie mu się to podobało. Potem całowaliśmy się, a potem weszli jego rodzice i wszystko zniknęło. Jak to teściowe. :P A chwilę później obudziłem się.

Powinienem już kończyć te notkę, ale nagle przypomniały mi się kilka rzeczy. Przystojny i X oni tak razem chodzą wszędzie. Siedzą razem. Większość ze szkoły twierdzi, że to geje (po ubiorze). Zapewne nie jedna osoba powiedziałaby, że oni są razem. Chyba bym tego nie przeżył. Potrzebny byłby mi jakiś porządny psycholog, psychiatra i psychiatryk. Może nie byłoby tak źle.

Odnosząc się do komentarza, wcale nie jestem odważny, mówiąc Przystojnemu co do niego czuję. Nie miałem wyjścia. Z tego, co wiem, to on już wczesnej podejrzewał, ale jak mi moja przyjaciółka powiedziała: „Wolał udawać, że nic nie wie, niż że wie”. Kiedy to usłyszałem, zrobiło mi się smutno. Chociaż z jednej strony, przynajmniej nie był to dla niego szok. Dobra, jak wyglądało to wyznanie? Pamiętam ten dzień jak dzisiejszy. Przez cały dzień miałem zmienne nastroje, ale głównie odczuwałem zazdrość – bo oni jadą razem, może oni ze sobą chodzą. Głównie chodziło o moje dwie przyjaciółki, zresztą nie zostawiły mnie i dalej są ze mną (Ania i Ola). Ja jechałem z Olą, a Przystojny z Anią. Przez całą drogę, gdy jechaliśmy (na rowerze) do drugiej miejscowości w oczach miałem łzy. Wynikające przez zazdrość. Po dojechaniu (ok 15-30 minut) spotkaliśmy się z naszą koleżanką. Wszyscy wiedzieli o tym, że jestem gejem, oprócz Przystojnego. Potem przeszliśmy się z Anią. Widziała, jak się czuję. Wciąż mówiła mi, że ona z nim nie chodzi. Wiedziałem o tym, ale mój mózg chyba nie. Gdy wróciliśmy na miejsce, jakoś nie miałem ochoty spojrzeć Przystojnemu w oczy (tak po prostu spojrzeć). Ta koleżanka podeszła do mnie i powiedziała, że on wiem o mnie. Jakoś dalej nie miałem ochoty z nim rozmawiać, ale nie miałem wyjścia. Ania, Ola pojechały odprowadzić koleżankę. A mnie i Przystojnego zostawiły z jednym rowerem. Wciąż powtarzał: „Wszyscy o czymś wiedzą, tylko nie ja, a w dodatku to coś o mnie”. Potem skończyła się polna droga, a on: „Skończyła się już droga polna, powiesz w końcu?” Nic nie odpowiedziałem. Potem on wsiadł na rower, ja siedziałem na siodełku, a on stojąc na pedałach jechał. W końcu Zapytaj jeszcze raz: „Kiedy powiesz?” Opowiedziałem, że myślę jak to ująć. Parę sekund później powiedziałem ten 5 wyrazów: „Jestem gejem. Podobasz mi się”. Nagle cisza… Przestał mówić. Nie wiedział, jak ma zareagować. Dobrą chwilę później zapytał: „Daleko jeszcze?” Pytał jeszcze kilka razy. Ja za każdym razem, że tak. Te kilka zakrętów ciągły się w nieskończoność. Potem była lekka góra. Powiedział, że będziemy musieli zejść z roweru, bo nie wyjedzie, ale potem kiedy było już z góry z jakieś 50 metrów już nie wsiadł. Potem ja jechałem z Olą, on z Anią. Z tego, co się dowiedziałem, powiedział piękne zdanie: „Nie chcę go zranić.” Na drugi dzień napisał, że jest hetero, ale możemy się przyjaźnić. Nie wiem, gdzie zrobiłem błąd, chyba wszędzie, że ta przyjaźń nie przetrwała. O czym rozmawiali, kiedy poszedłem się przejść z Anią to do tej pory nie wiem. Szczerze może mu powiedziały, ale nie było mu trudno się domyślić. Na moim komputerze były jego zdjęcia, folder „Sny”, w którym były różne sny, ale w żadnym nie było pocałunku. Coś z bliższych spotkań w snach, był tylko masaż, który wykonywałem na nim. Choć raz była taka sytuacja w rzeczywistości, że siedzieliśmy na jednym fotelu (to było normalne) i nagle pod biurkiem dotknął moja stopę swoją. Potem robił to kilka razy. Później ja po jego. Dzień przed coming out’em również był u mnie. Zrobiłem to ponownie, ale chyba wyczuł, o co chodzi i zabrał je (stopy).

Masakra, jeżeli wytrwaliście do końca, to Was podziwiam. Tak poza tym to po 26 czerwca nie będzie już nic, obecnie nie wyobrażam sobie, jak to będzie dalej. Nie wiem nawet, czy wytrzymam w szpitalu, ale muszę wytrzymać…