Szkoła, wypadek, szpital

Witajcie znowu. :)
Tak jak mówiłem, nie musieliście czekać, tak strasznie długo.
Choć są już wakacje, to wpis będzie jeszcze o tematyce szkolnej.

Lekcje języka angielskiego były bardziej muzyczne niż gramatyczne przez ostatni miesiąc szkolny. Polegało to na tym, że dobierało się w pary, lub grupki i przygotowywało się grupę muzyczną, lub artystę wraz z piosenką. Wraz z Olą i kolegą z klasy, przygotowaliśmy lekcję o Bruno Marsie.
Było kilka piosenek (około 30 sekundowych), w których było słychać tytuł i osoby z klasy musieli go wpisać. Przy piosence „Marry you” X tak dziwnie się na mnie patrzył. Tak szczerze to również się w niego wpatrywałem, bo wiedziałem, że zna dobrze wszystkie piosenki i zastanawiało mnie, jak szybko zapisze ich tytuły.
Nie mogło zabraknąć piosenki „When i was your man”. Tę piosenkę tłumaczyli na język polski.
Przystojny dostał ten fragment:
„Mmm, too young, too dumb to realize
That I should’ve bought you flowers and held your hand
Should’ve gave you all my hours when I had the chance
Take you to every party ‘cause all you wanted to do was dance
Now my baby’s dancing, but she’s dancing with another man”.

W tłumaczeniu na polski brzmi:
„Mmm, za młody, za głupi by zrozumieć, że
Powinienem był kupować Ci kwiaty i trzymać Cię za rękę.
Powinienem był oddać Ci cały mój czas, kiedy miałem szansę.
Zabierać na każdą imprezę, bo ponad wszystko chciałeś tańczyć.,
Teraz moje kochanie tańczy, ale tańczy z innym mężczyzną”.

Bruno Mars utworzył tę piosenkę dla swojej dziewczyny. Teoretycznie dla byłej dziewczyny. Przypomina sobie, co mógłby zrobić, aby zachować ją. Ballada opisuje zawód miłosny i żal Mars. Ma nadzieję, że jej nowy „mężczyzna” będzie jej dawać całą swoją miłość.
Tak samo ja, wybrałem z myślą o Przystojnym.

Kiedy dałem obwarzanka Oli, która rozdzieliła pomiędzy sobą, Czarny i Przystojnym
Przystojny: Dlaczego ty masz więcej niż ja. Przecież jesteś na diecie?
Ola: Bo mnie Dominik lubi bardziej
Czarny: Mnie Dominik lubi najbardziej.

7 czerwca
Wieczór. Dzwoni mój telefon. Ania. Wcześniej widziałem snapy z Przystojnym. I już widziałem, że to nie Ania dzwoni, tylko Przystojny. Pewnie z wyrzutami do mnie, że znowu go obgaduję z Anią, czy coś. Przez chwilę pomyślałem, czy odebrać, bo może się coś stało, czy coś. Jednak zdecydowałem, że nie i nie odebrałem. Poza tym nie miałem nastroju słyszeć jego głosu. Jednak po paru minutach zadzwonił znowu. Zadzwonił on. Kto? Co? Telefon, czy Przystojny. Obie rzeczy. Przecież nie można człowieka nazwać rzeczą. Dobra mniejsza z tym. Postanowiłem odebrać. Przystojny. A on jakby już miał przygotowany cały tekst co ma powiedzieć, zaczyna mówić szybko, tak jakby się bał, że coś powiem. Chciał numer do Czarnego. Potem powiedział, że jeszcze coś Ania ode mnie chce. Ania powiedziała, że kolega z klasy, Przystojny i ona sama chce, abym przyjechał. Pomyślałem tak: Jeżeli One chce to, czemu tego nie powiedział. Jeszcze jak miał być Czarny, to wiedziałem, że to mogłoby się źle skończyć. Dlatego nie pojechałem.

W dalszym ciągu powtarza moje imię. Stara się siadać obok mnie. Lecz ja nie wykazuje zainteresowania.

Ostatnio siedziałem z Olą, przede mną siedział Czarny. Ola opierała się o mnie. Nagle Czarny spojrzał na nas takim spojrzeniem skierowanym w moja stronę: „Ej Dominik! Ty jesteś mój. Co ta Ola z Tobą robi? Powiedz jej, aby przestała”.
Niestety tylko ja tak to odebrałem, nie wiem, co drzemie w jego głowie. A tak bardzo chciałbym.

8 czerwca
Ania zaplanowała mi dzień jazdy z nią na rolkach. Ja oczywiście na rowerze. Ostatnio mam kogo kochać – rower. Jednak ciesze się z tego, bo to jest dobra rehabilitacja dla mnie.
Ania i mój kolega/przyjaciel przyjechali do mnie. Siedzieliśmy w garażu, bo reperowaliśmy rolki Ani. Przystojny dzwonił kilkanaście razy, ale w garażu nie było zasięgu. Gdy wyszliśmy, to Przystojnym i Ola czekali na schodach przed domem. Choć w domu była moja mama, to nie otworzyła im. Brawo mamo! :)

Pojechaliśmy po koleżankę do innej miejscowości. I potem do mnie, bo Ani nadal nie podobały się jej rolki. Tym razem Przystojny wszedł do domu, ale tylko do garażu. Dalej jakoś nie miał śmiałości/odwagi. Nie był od września, więc po co to zmieniać. Powiedziałem, że jak ktoś zacznie pukać do drzwi to żeby byli cicho, bo to mój były chodzi. Przystojny zaśmiał się. Jeżeli chcę „spędzać” ze mną czas, to albo akceptuje mnie takim, jakim jestem, albo nie. Jednak to, że się zaśmiał , świadczy, że… Że nie miał wyjścia. :P Teoretycznie w tym momencie moja jazda na rowerze miała się skończyć, ale Ania nalegała, abym jechał z nią i reszta osób do chłopaka (ten chłopak podoba się jej), bo tak to ona nie jedzie. Chciałem, żeby ona z nim była. Choć, już wcześniej z nim chodziła, ale zerwali przez „zły humor”. Tak niefortunnie. Nie będę więc mówił, bo jest prywatna sprawa. Mogę powiedzieć, że zaprosił ją na czereśnie, dlatego był to powód, aby jechała. Wracając, Ania i Ola trzymały się mojego roweru, albo mnie. Przystojny na początku hamował z góry hamulcem, jednak później Ola zaproponowała, aby chwycił się mojej roweru. Jednak nie wiem, czy zrobił to specjalnie, ale dotykał moja rękę. Jednak oddaliłem swoją. Później jednak musieliśmy zjechać z większej góry, Przystojny bał się i wymyśliliśmy, aby trzymał się mojej ręki, a ja będę jechał powoli – hamując. Nie czułem, kiedy puścił moją rękę. Nadal ją czułem. Cały czas. Gdy dotknąłem miejsce, gdzie wcześniej dotykała jego dłoń, miejsce to było inne. Takie chłodne. Źle się z tym czułem. Taki efekt trwał, dopóki nie umyłem tego miejsca. A zrobiłem to bardzo szybko.

Najwidoczniej nadal boje się jego dotyku. Potem gdy przejeżdżaliśmy w miejscu, gdzie 5 września jechaliśmy, powiedziałem Oli, aby pytała się Przystojnego co parę chwil czy daleko jeszcze (dla osoby, które nie czytała notki o 5 września. Po tym, jak powiedziałem co niego czuje, on non stop, pytał, czy daleko jeszcze, dlatego tak jakby chciałem mu to przypomnieć, jednak nie miałem na tyle odwagi).

Choć przez cały dzień chciało mi się płakać i już myślałem, że w nocy będę płakać, ale nie. Jednak byłem zbyt zmęczony i zasnąłem od razu, jak tylko się położyłem. Choć odbije się to na mnie w najbliższym dniach. Gdybym się wypłakał, to by mi ulżyło. Moje oczy były przepełnione łzami, przez co znowu będę nieznośny. Taki właśnie jestem przez ostatnie tygodnie.

10 czerwca
Czyżby zbieg okoliczności?
Biegaliśmy (ja, Ola, Ania) i dziewczyny wolno biegali, dlatego powiedziałem, aby biegały, jak Przystojny na przystanek zazwyczaj biegł. W tym momencie dzwoni telefon Ani, który w ręku i liczę im czas (jechałem na rowerze).

Sen:
Powiedziałem X, że moja mama wie, że jestem gejem X i że zniosła to dobrze. On też powinien powiedzieć. Później go pocałowałem. Zaczęliśmy się całować, lecz on nie sprawiał wrażenia, jakby go całowano. Nie czuł tego. Był niedostępny.

Komers
Zbliżamy się do końca notki.
Przystojny siedział naprzeciwko mnie. Bardzo często mój wzrok krzyżował się z jego. Patrzyłem na niego, bo przyszedł z dziewczyną i chciałem zobaczyć co będą robić. Okazało się, że dziewczyna to jego kolejna dobra przyjaciółka. Przyszedł z córką nauczycielki, u której kiedyś tam pili, a potem spali. Wszyscy razem spali. Obok siebie. Szkoda, że mnie wtedy nie było. :/
Teoretycznie Czarny siedział też naprzeciwko, ale z nim nie miałem problemów.
Bardziej może z X, który siedział obok Przystojnego, bo jeszcze kilka godzin temu śniłem, jak się całujemy.

Przystojny i X śpiewali najgłośniej albo po prostu tylko oni:
„Chce tu zostać i razem z tobą być, nawet jeśli będzie źle”.
A mnie się zrobiło tak bardzo smutno.

 

17 czerwca
Znowu pojechaliśmy na rowerach/rolkach do przyjaciółki Ani. Mojej niby tez. :)
Przez cały dzień byłem zdenerwowany, obrażony, wściekły itd… Jak zwykle na Przystojnego. Na X może tez troszkę. Jednakże podczas wracania do domu około 21 (jechałem z Anią, a Przystojny z kolegami). Jechaliśmy w bardzo dużych odległościach od siebie. W pewnym momencie do Ani dzwoni telefon, że Przystojny się przewrócił i się trochę rozwalił. Bardzo się wystraszyłem, ale próbowałem nie dawać tego poznać po sobie, choć nie wiem, czy Czarny (też był z nami, ale dopiero później przyjechał) nie zauważył tego, że tak bardzo przejąłem się, kiedy się o tym dowiedziałem. Jechałem z kolegą z klasy (nic mnie z nim nie łączy oprócz tego, że chodzimy do jednej klasy). Pędziłem ile miałem tylko sił w nogach. Gdy przyjechałem, Przystojny ledwo co stał na nogach. Cały się trząsł. Słowo przewrócił, było nie odpowiednie. Z ręki lała się krew. A druga (lewa) była opuchnięta. Z jakieś 2 km jechał na rowerze. Powoli, ale jechał. Sam jechał, choć proponowaliśmy, aby wsiadł na mój, to go podwiozę, ale nie. Jego ręce przez jakieś 0,5 km trzęsły się. Jednak nie mogłem na niego patrzeć. W każdej chwili mógł zemdleć. Później (po kilku minutach odpoczynku) zaproponowałem po raz kolejny, aby wsiadł na ramę roweru. Mojego roweru. Był trochę niepewny. Bal się wsiąść. Jednak odważył się. Nie jeździł nigdy tak. Zawsze to on był „silnikiem”. Wcześniej twierdził, że da rade, ale teraz było już mu ciężko jechać. Jechałem z nim najdelikatniej, jak potrafiłem. Starałem się ani razu nie dotknąć go kolanem, bo wiedziałem, jak bardzo był obolały. Oczywiście nie obyło się bez pytania: „Daleko jeszcze”, na który od razu nie odpowiedziałem, jednak uparcie zadał go i żądał odpowiedzi. Chociaż, kilka słów zamieniliśmy ze sobą i przyznam, że nie był aż tak trudno. :)
Mówiłem, że jakby czegoś chciał, czy coś to żeby mówił. Powiedział, że mu zimno, zapytałem, czy ubrać mu kaptur. Zgodził się. Zatrzymałem się i ubrałem mu kaptur i później zasunąłem mu bluzę. Dziwnie się wtedy czułem. Musiałem się schylić, przez co byliśmy bardzo blisko. Zapytałem jeszcze czy opuścić rękawy. Kiwnął głową. Z lewą ręką obchodziłem się bardzo delikatnie. Chciałem dać mu bluzę, lecz nie chciał. Jednakże nie słuchałem go i mu dałem, mówiąc: „Przykryj się”.

O 12 w nocy Ania napisała mi, że Przystojny ma złamanie z przemieszczeniem i prawdopodobnie będzie miał operacje. Jednak jak się później (na drugi dzień) dowiedziałem, obyło się bez operacji. Gips 3 tygodnie i tyle. Ufff… Na szczęście.

Pod koniec roku zapytał mnie czy się podpisze na gipsie. Napisałem D, bo Dominik. xd
Przystojny: „Dlaczego D”?
Ja:”Moje imię. Przynajmniej mamy wiele ze sobą wspólnego”.
On też ma imię na D.
Tu macie imiona na D – męskie:
Dadźbóg, Damazy, Damian, Daniel, Danisz, Dań, Dariusz, Dawid, Delfin, Demetriusz, Dezyderiusz, Dezydery, Dionizy, Dobiegniew, Dobiesław, Dobrogost, Dobromierz, Dobromił, Dobromir, Dobrosław, Dobrymir, Domarad, Domarat, Domasław, Domicjan, Dominik, Domosław, Donat, Dymitr, Dzierżykraj, Dzierżysław.

Podczas zakończenia roku chciałem przytulić X oraz Przystojnego, ale dziwnie by to wyglądało.
Czarnego zapytałem, czy nadal będzie pytał o zadanie. Odpowiedział, że tak.
Dobrej przyjaciółce Przystojnego i X, powiedziałem, aby się opiekowała Przystojnym. Odpowiedziała: „dobrze”. W jej głosie było słychać zaufanie, że można jej powierzyć to.
Ani powiedziałem, aby w autobusie podeszła do Przystojnego i życzyła mu udanych wakacji.

Jutro. Ee… Już dzisiaj (notkę dodaję 1:30) jadę do szpitala na rehabilitację. Do zobaczenia za 2 tygodnie, chyba że uda mi się dodać coś ze szpitala.

 

Nigdy nie chciałem pokochać kogoś tak, by nie móc znieść jego utraty.
- Zaklęci w czasie (2009)