Szpital i po szpitalu, wakacje :)

I znowu zostawiłem Was na miesiąc. W piątek (30 lipca) zakończyłem 4 tygodniową rehabilitację. Nic ciekawego się na niej nie wydarzyło. Przystojny nie pisał, a co dopiero, gdyby miał przyjechać. Znaczy… Napisać, napisał, z zapytaniem o jakieś zdjęcia do legitymacji. Pomogłem mu. Napisałem, że nie ma mnie w domu, ale on jakoś nie pytał o nic więcej. Przez ostatni czas nie mogłem znaleźć w ogóle czasu. Dodatkowo zacząłem troszkę pracować i tak wyszło, że mało kiedy byłem w domu, a co dopiero, aby wziąć się za pisanie.

Co u Czarnego, X i Przystojnego? W zasadzie to nic albo duże zmiany.
Czarny się do mnie nie odzywa, nie wiem z jakich przyczyn. Podejrzewam, że ktoś mógł mu coś powiedzieć, ale nie jestem niczego pewien. Oby nie.
U X nie wiem co słychać. Kontakt nam się urwał totalnie (tak jak z Czarnym). Tyle że X wie o tym, że jestem gejem. Zresztą sam mu o tym powiedziałem. :)
A co u Przystojnego? Coś we mnie pękło. Nie chcę mnie z nim nic wspólnego. KOMPLETNIE NIC.
Jakoś jeszcze w roku szkolny chciałem się z nim przyjaźnić i nawet wysłałem mu długi monolog. Ten monolog chcę tu wkleić, bo zalega mi na pulpicie. Nie czytam go, bo znowu uronię łzę, albo łzy. Jedynie cenzuruję słowa, bo wiem, w których miejscach są. Resztę tekstu nie czytam.

Wiem, że nie lubisz moich monologów, ale jakoś nie mam odwagi, aby tak zwyczajnie popisać z Tobą. Pewnie nie pamiętasz tego jak byłeś mnie odwiedzałeś w szpitalu jakoś styczeń/luty 2014, śpiewałeś wtedy OneRepublic – Apologize. Chciałbym, abyś sobie posłuchał jeszcze raz. Jedyne, to mogę Cię przeprosić, to za to, że byłem wobec Ciebie nieszczery. Od pierwszego dnia (11 lutego 2013) kłamałem, bo wolałem kłamać i być szczęśliwy niż smutny. Wolałem się z Tobą przyjaźnić i mieć Cię blisko, niż powiedzieć dwa słowa (w moim wypadku pięć) za dużo i stracić Cię na zawsze. Jednak nie posłuchałem tego cytatu i zrobiłem inaczej. Po swojemu. Nie mam co pisać więcej (ale i tak piszę), że kiedy pisaliśmy wczoraj uśmiechnąłem się, choć miałem zły humor. I tak połowę tej wiadomości nie przeczytasz. Chcę, abyś wiedział, że zauważam Twoje starania się, ale uwierz: wystarczyło podjeść, powiedzieć prawdę, że chcesz się przyjaźnić. Chyba że znowu powiesz mi, że pozory mylą… Jednak zauważyłem to, że ciągle mówiłeś moje imię, to, że starałeś się być ciągle obok mnie. Odpowiadałeś na moje zdania, choć nie były one zawsze kierowane do Ciebie. To, że czekałeś na to, jak odpowiem Ci: „Nie ma za co”, kiedy dawałem Ci obwarzanka, a Ty dziękowałeś. Nie wiem, czy powinienem pisać o uczuciach, dlatego zostawię ten temat w spokoju.
Jakoś nie potrafię tak po prostu podać Ci ręki. Nie potrafię! Nie umiem! Co zastanawiasz się, kiedy koniec? :P
Co mnie wku*wia w Tobie? Jedna rzecz, chyba jedna. Jak już masz dziewczynę (nie wiem, czy masz, czy będziesz miał, ale tak na przyszłość), to szanuj ją, poświęcaj jej bardzo dużo czasu, stawiaj ją na pierwszym miejscu i zawsze mów o niej dobrze.
Jeszcze jedno „coś”. Nie pal! Ktoś mi powiedział słowa, które kierował właśnie do Ciebie: „Powiedz mu, że później nie będzie mu stawał”. Tak chodzi o penisa.
I chyba tyle. Możesz jeszcze posłuchać sobie Bruno Mars – When I Was Your Man. Tak piosenka na angielski była wybrana specjalnie dla Ciebie…
Jeżeli masz odpisać: „like”, aha, ok, to nie odpisuj nic.
Szczerze to miałem zapytać się, czy powinienem się z Tobą przyjaźnić/kolegować, ale mam tyle rozbieżnych myśli, że nie mogłem się skupić na jednym… Ale sam sądzę, że się nie zgodzisz, bo chyba zbyt wiele informacji napisałem, o których nie powinieneś wiedzieć, ale wiedz, że chyba jesteś jedną osoba, którą potrafi wywołać u mnie szczęście, albo nawet łzy szczęścia.
PS Jak możesz, to nie wysyłaj tego nikomu. Dziękuję.

Wspólna przyjaciółka (moja, Ani i Oli) będzie robić urodziny. Utworzyła konwersację, na której nie było Przystojnego. Zapytałem jej czy będzie ktoś więcej niż osoby, które są na konwersacji, a ona odpisała: „Tak znaczy Przystojny chce wbić, ale nie odpowiedziałam mu czy może”. I już moje szczęście się skończyło. Wiem, że nic dobrego z tego nie wyniknie.

W nocy 10/11 miałem sen. Mój mózg nigdy nie da mi zapomnieć o osobach. :/ Jestem w galerii. Nie pamiętam jakim cudem, ale jechałam na takim jakby rowerku poziomym. Choć bardziej przypominało mi to wózek inwalidzki, który miał pochylone do tyłu oparcie. Tak, że ja byłem w pozycji półleżącej, a półsiedzącej. Niby żaden dziwny to sen, ale gdy dodam, że na mnie leżał X. Dla mnie też to wygląda bardzo dziwnie, ale pozwólcie mi dokończyć. Swoją głowę miał na mojej klatce piersiowej I tak sobie jeździliśmy po galerii. Nie wiem, czy pocałowaliśmy się, czy całowaliśmy, Nie pamiętam już. :(
Kojarzę jeszcze, że kiedy jechaliśmy do wyjścia, to X w ostatnim momencie wstał, a ja za nim i wszystko wyglądało normalnie. Przy wyjściu czkał Przystojny i wspólna przyjaciółka X i Przystojnego. Siedzieli oni na murku. Powiedziałem, że już idę i przybiłem piątki (X i przyjaciółce). Podchodzę do Przystojnego, a on mówi, że nie ma wolnej ręki. A ja odparłem, że poczekam. Mina ich wszystkich była dziwna. W końcu przybił mi żółwika, kiedy ja trzymałem rękę, aby przybić piątkę.
Kiedy już dochodziłem do domu, przypomniałem sobie, że owa przyjaciółka ma urodziny i jej nie złożyłem życzeń, choć nie mam z nią żadnej spiny ani nic.

Tak w ogóle to miała ona urodziny właśnie 10 sierpnia. Czy moje sny zawsze muszą być tak realistyczne?

 

Zatrzymaj się na chwilę. Wszystko jest w porządku. Gdzieś w tobie tkwi rozwiązanie wszystkich problemów.
— Christopher Vogler