Urodziny :D

Zapewne nikt się nie spodziewał, że notka pojawi się tak szybko, ale jak sami możecie się domyślić po tytule, o co chodzi. Obchodzimy urodziny. Tak. My. Chciałbym, aby każdy czuł się jak… Jak na urodzinach. Choć będzie to ciężkie.
Równy rok temu pojawiła się tu pierwsza notka. Byłem wtedy bardzo zagubionym chłopakiem. Nie wiedziałem, co z sobą zrobić. Niekiedy zdarzały się myśli samobójcze. Napady smutku, depresji. Niechęci do wszystkiego w tym niechęć do ludzi. Ale ten blog jest taką „wylewarnią”. Mówię tu wszystko to, co czuję. Dzięki temu stawałem się inny. Dużo osób twierdzi, że wydoroślałem, ale ja sam widzę, że zacząłem bardziej wierzyć w siebie, trochę może też dojrzałem. Przestały mnie interesować plotki, bo zrozumiałem, że jeżeli ludzie Cię obgadują, to znaczy, że sami nie mają wystarczająco interesującego życia. To Twoje życie jest dobre, dlatego o nim mówią, :)
Kiedy jestem już przy głosie (zawsze jestem), chciałbym podziękować Wam wszystkich. Tym Wam, którzy piszecie komentarze oraz tym którzy tylko czytają. Nawet tym, którzy nie czytają (bo za dużo, bo za nudno ;P). Chciałbym podziękować każdej osobie z osobna. Bardzo dużo dla mnie zrobiliście, bardzo pomogliście mi. Nie bójcie się pisać, bo czytam wszystko. Tu w komentarzach, czy na e-mail (po prawej stronie adres). Choć nie raz nie odpisuję, bo nie wiem, co powinienem odpisać. To chyba tyle na dziś.
Jeszcze raz dziękuję za każdy dzień z Wami tutaj. <3
Następna notka nie pojawi się aż tak szybko, jak ta. :P

Dziękuję!

Lepiej, czy gorzej?

I znowu zaczęła się szkoła. Więcej informacji niżej.

12/13 sierpnia
Śniło mi się, że ktoś powiedział mi, abym dał Przystojnemu w pysk. Odparłem, że właśnie mam zamiar to uczynić, jako całokształt rocznego zachowania. Kurde… Nie mogę sobie przypomnieć kto dla mi taką radę. Wydaje mi się, że to dobra rada.

Moja przyjaciółka Ewe robiła urodziny (14 sierpnia). Po tym śnie (z 12/13 sierpnia) mocno zastanowiłem się, czy dać Przystojnemu w pysk. Pytałem kilku osób, czy powinienem? Czy należy mu się? I 14 sierpnia nadszedł ten dzień. Albo nie. Nadszedł dzień urodzin i przy okazji szansa na „oddanie sobie”. Brzmi to o wiele lepiej. W końcu czekałem bardziej na te urodziny, niż na to, by komuś przywalić. Początek był bardzo dobry. Dlaczego? Nie było Przystojnego. Normalnie rozmawiałem ze wszystkimi. Później przyszedł. Cała dobra atmosfera minęła. Tak mi się wydawało. Tak w ogóle to zawsze jest tak. Przychodzi i nagle ja się uciszam, nic nie mówię, wyciągam telefon i próbuje zająć czas. Wszedł, przytulił wszystkich po kolei (były tylko same dziewczyny), kiedy niby „była kolej na mnie” wystawiłem rękę i przybiliśmy piątkę. I nagle całe samopoczucie minęło. Skończył się mój uśmiech. I w takim właśnie nastroju przesiedziałem do końca urodzin. Teoretycznie nie do końca, bo wyszedłem wcześniej, twierdząc, że boli mnie głowa i ogólnie źle się czuję. Głowa mnie nie bolała, ale czułem się źle. Gdy wychodziłem, Przystojny powiedział, cześć, ale ja wychodziłem jak najszybciej i nie odpowiedziałem mu nic. Cieszyłem się w końcu, że to na dziś koniec „atrakcji”.
Zrozumiałem jedno. Po roku w końcu uświadomiłem sobie, że nic do niego nie czuję, że w końcu daję sobie z nim spokój. I to mówię/myślę całkiem świadomie, ponieważ kiedy przybijał piątkę, nie poczułem absolutnie nic. Ani ciepła, ani zimna. Nic. Obojętność. I to jest jedyny pozytyw. :)

Gdy dotarłem do domu, moja mama pytała, kto był na urodzinach. Kiedy powiedziałem, że Przystojny tez był, ona skomentowała, że on to wszędzie lata. Zapytała też, czy dobrze się zachowywał, ale nie miałem żadnych zastrzeżeń. Chyba…

Jak sami widzicie – nie dałem mu w pysk. Chociaż może powinienem, jednakże wydaje mi się, że jeszcze będę miał możliwość.
W noc po urodzinach nie mogłem spać. Może to przez niego, ale nie wiem. Bez przerwy się budziłem. Na następny dzień ciężko było mi się pozbierać. Jego obecność tak źle na mnie działa.

Teraz coś aktualniejszego. Od września jest u mnie w miarę dobrze z samopoczuciem. Cieszy mnie fakt, że nie widzę go codziennie, jak wcześniej. Jedyne przypadki zdarzają się, kiedy jedziemy autobusem, ale to zdarza się naprawdę bardzo rzadko. Zaczynamy tak różnie zajęcia, że nie widzimy się. Poza tym chodzimy do dwóch różnych szkół. On wybrał jakieś tam liceum.
A ja? Ja chodzę do technikum gastronomicznego o profilu/zawodzie technik żywienia i usług gastronomicznych. Chodzę razem z Olą. Do szkoły oczywiście. :P
Tak bardzo, bardzo aktualnie, to jestem niewyraźny. Dobrze byłoby, gdybym na zdjęciach niewyraźny, ale nie. Jestem przeziębiony, ale tylko trochę. Jestem pociągający, ^^
ale nosem. :P

Jeszcze przypomniał mi się jeden wątek z życia. W ostatni poniedziałek byłem w takim ośrodku, który pomaga ludziom, którzy mają różnego rodzaju problemy np. nieśmiałość. Jak zbudować przyjaźń, być lubianym. Jak radzić sobie z trudnymi emocjami. Jeszcze nic nie wiadomo odnośnie tego ośrodka, ale prawdopodobnie będę korzystał z ich oferty. Chcę po prostu zmienić swoje życie na lepsze.
To chyba tyle na teraz. Trzymajcie się i do następnej notki.

 

Tak naprawdę to oczy mówią, czy człowiek jest szczęśliwy, a nie uśmiech.