Dopadło mnie zmęczenie :/

Jak przypuszczacie po tytule notki – dopadło mnie zmęczenie. Wielkie zmęczenie. W ostatnim tygodniu byłem ciągle senny, obolały, również zestresowany. W weekend trochę odpocząłem. Pospałem 13 godzin. Ktoś powiem, że sam/sama śpi więcej w dni wolne, ale dla mnie 13 godzin snu to dużo. Ogólnie, więcej niż 10 godzin snu to dla mnie dużo.

Tak szczerze, to nie mam jakiegoś szczególnego pomysłu na tę notkę. Nie chce pisać, jakiegoś wodolejstwa, bo wiem, że źle i ciężko będzie Wam to czytać.

Jedynie mogę powiedzieć, że mniej się smucę i mniej myślę o przeszłości, przyszłości oraz o sprawach, przez które można nabawić się depresji. Jednak może to wynikać z braku czasu. Zobaczymy, co będzie, jak będę miał więcej czasu, ale już podejrzewam – będę pisał notki. :D

Może coś o uczuciach, o tym, jak się czuję. Jest ok, grupa (ośrodek) dużo mi pomaga. Czuję się kimś ważnym w jej progach. I… i tyle.
Jeżeli ktoś chciałby namiary na ten ośrodek, to piszcie na e-mail.

Na pewno miałem coś jeszcze napisać, ale pewnie to o osobie, o której nie mam ochoty za bardzo pisać. :P

Przepraszam za to nieudolne pisanie. :/

Nie zaczynaj dzisiejszego dnia od rozpamiętywania wczorajszych zmartwień.

Co tam u mnie?

Dzień dobry!
Witam po kolejnej przerwie. Przerwa, przerwa… Czy wypocząłem? Nie. :(
Aby odpocząć, potrzebowałbym bardzo długiej przerwy, ale przecież Wam tego nie zrobię. Wiem, że duża część (albo mniejsza) czeka na moje notki, a ja niby na przekór ich nie dodaję, ale nie raz jest tak źle, że nie dam rady. Zmęczenie i smutek. Albo smutek i zmęczenie. Nie wiem… Na pewno jedno i drugie. Może coś jeszcze, ale nie mogę sobie w tej chwili przypomnieć, bo nie mam nigdzie porobionych „ściągawek”.

1. Wygląd mojego dnia
Rano wstaję zazwyczaj o 05:30, niekiedy mam tę możliwość i mogę pospać do 06:00. Wszystko zależy, czy mam na pierwszą lekcję, czy na drugą. Rano, jak każdy przygotowuję się do dnia. I potem jestem w szkole (szybko się pisze, lecz to zajmuje o wiele wielu dłużej). Około po godzinnej jeździe jestem w szkole. Oczywiście zahaczam o korki. Po 7/8 lekcjach wychodzę ze szkoły. I koło 16/17 jestem w domu. Zadanie domowe. Trzeba się pouczyć. Rzecz jasna zjeść. Szewc chodzi bez butów, ale kucharz głodny być nie może. W zasadzie technik żywienia. :P
Dodatkowo chodzę do ośrodka na grupę wsparcia. Ma to mi pomóc lepiej radzić sobie z trudnymi chwilami, lepiej dogadywać się z innymi. Ogólnie poprawiać doświadczenia itp.
Takie zajęcia trwają 3 godziny raz w tygodniu. Dlatego, kiedy rano wyjdę z domu koło 6:30 / 7:00 wchodzę do niego z powrotem o 21:30 przeważnie zmęczony. Wtedy mam ochotę położyć się i zasnąć. A to poniedziałek i na następny dzień do szkoły. Akurat zadanie na wtorek robię w weekend i wystarczy tylko się pouczyć i teoretycznie jestem wolny. Jednak zbyt wyczerpany, by pisać notkę. Zasypiam wcześnie, (bo i rano trzeba wcześnie wstać) i zaczynam kolejny dzień.
Ponadto przygotowuję się do bierzmowania, 2 spotkania w miesiącu.
Niby żadnego ślubu nie będzie, ale gdyby coś się zmieniło, na co się nie zapowiada.

2. Ciąg dalszy odnośnie problemów z pisaniem notki.
Bardzo dużo informacji zapisywałem na telefonie. Dzięki czemu zawsze miałem pierwowzór kolejnej notki. Niestety mój telefon uległ zepsuciu się. Inwestowałem w tanie telefony, przez co miałem Be Social 3s. Nie polecam, poza tym i tak nie wiem, czy uda Wam się gdziekolwiek go znaleźć, bo prawdopodobnie wycofują go powoli. Miałem go rok, więc tyle, co bloga. Jeżeli ktoś zna się trochę na telefonach, to będzie wiedział, co się zepsuło.
Czujniki: światła i zbliżeniowy
Słuchawki
Ładowarka
Wyskakujące powiadomienia o zatrzymaniu aplikacji (od kalkulatora, poprzez wiadomości, ustawiania, na systemie kończąc).
Brak możliwości wykonania hard-reset.

I tak od 17 października jestem bez telefonu. W sklepie kazali mi wybrać inny telefon z półki, ale nie było interesującego mnie urządzenia. W końcu 29 października zamówiłem. Muszą go sprowadzić, co potrwa około 30 dni ROBOCZYCH. Mam nadzieję, że będzie to szybko, bo na mikołaja go nie chcę dostać, tylko wcześniej. Jaki będę miał telefon? Goclever Quantum2 500. Z 4 calowego przechodzę na 5 calowego. Lubię duże, ale bez przesady. Rzecz jasna mówię o wyświetlaczu. :P

Któregoś dnia, a właściwie którejś nocy, śniło mi się, że szukałem domu Przystojnego. Z jakiego powodu? Nie wiem. W śnie widziałem, że mieszkał pod 36. Kilka dni później szukałem jego prawdziwego numeru, którego nie znałem. Zapytałem jego młodszej siostry i okazało się, że jego numer domu to 63. Odwrócenie cyfr. Dziwne…
Numer domu dla bezpieczeństwa został zmieniony, ale sens zachowany.

29 października
Zaczął dzwonić mój telefon, ale niestety nie zobaczyłem kto, bo się wyłączył. Pomyślałem, że to Ola, albo Ania. Po włączeniu telefonu okazało się coś innego. Dostałem sms od dziwnego numeru. Treść sms była o tym, że użytkownik numeru próbował się skontaktować, kiedy miałem wyłączony telefon 2 razy. Czytam jeszcze raz numer i sobie przypomniałem, że to numer Przystojnego. I przez moją głowę przebiegały myśli, co ja ostatnio zrobiłem, że teraz może do mnie wydzwaniać. Wysłałem pytajnik. A on, jak gdyby nigdy, napisał, abym podał stronę do nauki słówek z angielskiego.
Wysłałem, a on „Thx”.
Potem miałem zepsuty wieczór i dzień kolejny. Co byłoby, gdybym usłyszał jego głos. Pewnie miałby całą historie zapamiętaną, co ma mówić.
A tak à propos, gdyby ktoś chciał tę stronę to: www.memorize.com
Myślę, że sami obczaicie, o co w niej chodzi.

7 listopada
Wczoraj byłem w teatrze. Bilety miałem otóż z grupy wsparcia. Nie chcę mówić na czym, bo dopadną mnie psychofani. :P
Spotkałem M. Pamiętacie go jeszcze?
Pogadaliśmy jak za dawnych lat. Jakoś nie przeszkadza mi on. Normalnie potrafię z nim rozmawiać. Do czego zmierzam?

Później, gdy wracałem do domu, to spotkałem X.
Oczywiście w obecności Przystojnego. Albo Przystojnego w obecności X. Na jedno wychodzi. Na szczęście mnie nie widzieli. Schowałem się i zadzwoniłem do Ani, aby zająć głównie czas czekania na autobus. Od czasu do czasu wyglądałem zza roku i spoglądałem na nich. Chodzili tam i z powrotem. Ubrani w kurtki, szaliki, czapki, a ja kurtka, bluza i koszula. Wszytko rozpięte, poza koszulą. :P
Najwidoczniej było im zimno. W końcu przyjechał autobus i usiedli na przodzie, a ja na tyle i żadne z nas nikogo nie widziało. Albo tylko udawało ;)

Kilka dni wcześniej też spotkałem Przystojnego, ale myślał, że go nie widziałem i zmienił drogę.

Do następnej. :*

 

Musi być gorzej, żeby potem było lepiej. – Michael Connelly „Piąty świadek”