Krótkie streszczenie cząstki mojego życia

Czarny kolor czcionki jest moimi słowami.
Kolor kasztanowy (edytor tekstu podpowiada mi nazwę) jest zaznaczeniem wszystkich inny rzeczy np. wypowiedzi grupy, reakcje moje lub innych.

Nie wiem, od czego zacząć. Bo to jest trochę zamieszane. Powiedz zdanie i potem pójdzie. W zerówce jak to w zerówce miałem dziewczynę. A grupa odzywa się, mówiąc: „w zerówce ma się żonę”. Wszyscy się zaczynają śmiać. Jak wszyscy to ja też. Nie będę ukrywał, że poprawiło mi to humor. Poprawiam się: „a więc w zerówce jak to w zerówce miałem żonę”. Było ok. Fajnie. Potem przyszła szkoła podstawowa później gimnazjum. W gimnazjum w drugim semestrze pierwszej klasy przyszedł nowy chłopak. Jakoś od razu zaprzyjaźniłem się z nim. Zaczął do mnie przyjeżdżać. Niekiedy nawet 6 razy w tygodniu. Między czasie miałem dziewczynę, jednak po jakimś czasie zerwaliśmy. Po którymś miesiącu zapytałem, dlaczego w ogóle zerwaliśmy, odparła, że dowiedziała się, że jestem gejem i nie chciała już wtedy ze mną być. Ogólnie gejem to ja jestem, ale nikomu wtedy nie mówiłem o mojej orientacji, dlatego nikt nie mógł wiedzieć. Jednak później powiedziałem jednej dziewczynie, a właściwie napisałem na Facebooku. Później ktoś włamał się jej na konto i praktycznie wszytko wyszło na światło dzienne. Wracając do tego chłopaka, który przyszedł do klasy. Zakochałem się w nim. I powiedziałem o tym tej dziewczynie, a potem u niego na asku zaczęły pojawiać się pytania o jego orientację. Właściwie to zaczęły się pojawiać wszelkie pytania wynikające z naszych rozmów. I to nie tylko u niego, bo u mnie i u niej również. We wrześniu, kiedy byłem już w 3 klasie, postanowiłem, że wyznam mu, co do niego czuję. Jednak po tym wyznaniu nasze relacje zmieniły się na gorsze. Oczywiście przesłał przyjeżdżać. Rozmawiać też przestaliśmy. I przez cały rok szkoły chodziłem z nim do jedynej klasy. Dawałem swoje śniadanie – choć nadal nie rozmawialiśmy, ale było mi go żal zostawić „głodnego”. Którego dnia patrząc na konto Google na Hangouts znalazłem od niego wiadomość z listopada: „co tam pedale je*any”? Innym razem podczas prawdziwej” rozmowy” powiedział do mnie: „rzygać mi się chce, jak na ciebie patrzę”. Jednak jakoś na początku naszej kłótni jeszcze we wrześniu zapytałem, co byś zrobił, gdyby Twój przyjaciel również powiedział, że jest gejem. Okazało się, że jakiś czas później tamten jego przyjaciel wyznał mu, że jest gejem, ale są przyjaciółmi do dziś.Dlaczego z tamtym chłopakiem się przyjaźni nadal. Bo tamten nie był w nim zakochany. Poza tym możliwe, że ja się to tego przyczyniłem, mówiąc o kilka słów za dużo. Jakich słów? Wolę nie mówić.
I nagle nastala cisza. Aż przerażająca.

Śmiejecie się ze mnie, bo jestem inny. Ja się śmieję z was, bo wszyscy jesteście tacy sami. – Jonathan Davis

3 dni, a może jeden ważny/trudny?

11 stycznia
Ten dzień był dziwny. I tu nie chodzi o dziwność taką, jaką zazwyczaj używam na blogu, tylko dziwność zasmucająca.
Dzień w szkole minął raczej w dobrym humorze oprócz lekcji wf. Musiałem znowu grać w siatkówkę, a przyznam się szczerze, że nie umiem. :(
W końcu co się dziwić, jeżeli w podstawówce mało co ćwiczyłem, a w gimnazjum kompletnie. A teraz jakoś muszę. Dodatkowo odczuwałem, że jestem takim jakby pośmiewiskiem. Przez co mój humor nie był najlepszy, wychodząc ze szkoły.
Grupa minęła dobrze, nawet bardzo dobrze. Wypowiadałem się.
O tym, co powiedziałem, opowiem w kolejnym poście. [Post jest już dostępny. KLIKNIJ TUTAJ].
Gdy wychodziłem, zobaczyłem, że Ania pisała do mnie, bo chciała pogadać, jednak później nie miała czasu. Jednakże rozmowa miała dotyczyć jej osoby, ponieważ ja wtedy nie pomocy nie potrzebowałem.
Wróciłem do domu. Jedna osoba z grupy pogratulowała mi tego, że byłem na tyle odważny, że postanowiłem opowiedzieć coś więcej. :)
Uśmiechnąłem się wtedy.
W domu jak zwykle czekało mnie słuchanie awantury, jaka robił mój tata. Nie wiem, czy powinienem go nadal tak nazwać, bo za wesoło nie jest i nie było. I raczej nie będzie.
W każdy razie rozwalił TYLKO pokrywkę od garnka. Trzasnął kilka razy drzwiami.Na szczęście są całe. I my również jesteśmy cali. I tyle. Nikt nie ucierpiał. Obyło się bez pomocy innym służb.

21 stycznia
Czuję się źle. Chyba bardzo źle. Od dawien dawna tak się nie czułem. Może ja się w ogóle nie czuję. Zatrzymałem się przy jednej piosence Sulin – Między mną a tobą. I tak słucham i myślę… Poprawka. Nic nie myślę.
Nie chcę mi się ust otwierać, żeby z kimkolwiek porozmawiać.
Nie wiem… Może to wszystko mnie przerasta. Wszystko? Szpital. Po nim szkoła – będę musiał dać sobie radę. Bierzmowanie – w trakcie pobytu w szpitalu. Będę potrzebował przepustkę. Zadawanie też w trakcie. Nie wiem, czy zdam, bo nic nie umiem, a zaczynam mieć go wszytko w dupie. Jest źle i ja to wiem. :(

22 stycznia
Dzisiaj byłem na grupie w ośrodku. Takie nadzwyczajne spotkanie. :)
Jednak źle się czułem, ogólnie od kilku dni tak mam. Grupa stwierdziła, że może się zakochałem. Bardzo możliwe. Teraz muszę szukać tej osoby, którą mam obdarzyć uczuciem.

Kiedyś traktowałem ludzi dobrze. Teraz – z wzajemnością. – Anthony Hopkins

Dzień po dniu w Nowym Roku

1 stycznia
Jest mi smutno. Znowu czuje się strasznie źle. Nic mi się nie chce. Nie mam na nic ochoty. Najchętniej podszedłbym spać i spał cały czas. Choć już powoli się do tego zbliżam – leżę cały dzień w łóżku. Już tak od niedzieli. Jeść też mi się nie chce, ale jem. Może to przez chorobę.

2 stycznia
Podobnie do wczoraj. Zaczynam ronić łzy. Czuję się okropnie. Podejrzewam, że nikt mnie nie rozumie.
Może ja po prostu potrzebuję rozmowy, ale wiem, że Ania i Ola są zajęte. Poza tym nie chciałem ich martwić w sylwestra ani w nowy rok. A 2 stycznia tak samo.

3 stycznia
Dziś przyszła do mnie Ania. Dzięki tej wizycie poczułem się o wiele lepiej, wydaje mi się nawet, że wyzdrowiałem. Najwidoczniej potrzebowałem z kimś pogadać o tak po prostu. Albo z kimś pobyć. Albo po prostu… Albo AŻ. Potrzebowałem AŻ Ani. <3

4 stycznia
Dzień wolny. Nie tylko dlatego, że jestem chory. :)
Pozdrawiam wszystkich, co również mieli wolne. Tych, co nie mieli wolnego… Też ich pozdrawiam. :*
Cały dzień w łóżku. Mało co wychodziłem jedynie zejść. A tak to oglądałem filmy. Najpierw „Pierwszy raz”, potem „Pierwszy raz jeszcze raz”, a na końcu „Nie ma tego złego”.
Ostanie film spodobał mi się najbardziej. Był taki… Nieprzewidywalny.
Tak szczerze? To nie wiem, czy dobrze, że tak piszę dokładnie, co robię. Może powinien pisać tak ogólnie. Albo gdy coś się wydarzy. Jednakże nie bójcie się. Nie będę pisał o tym, że na obiad znowu ziemniaki etc. :p

5 stycznia
Bez zmian.
Albo… Kolejny dzień seansu w łóżku. Dzisiaj oglądałem „Wyśnione miłości”. Początkowo nie mogłem…Hmm… Wejść?
Załapać! Początkowo nie mogłem załapać fabuły. Jednakże później byłem na dobrym torze. Myślę, że ten film oraz „Zabiłem moją matkę” będę jeszcze przynajmniej raz oglądał w szpitalu. Może obejrzę jeszcze jakiś jeden albo dwa. Ewentualnie dziesięć. Jak coś to piszcie tytuły w komentarzu. Niekoniecznie filmy z nutką homoseksualizmu.
Nie wiem, czy pisałem, ale do szpitala „lecę” 25 stycznia.

6 stycznia
Wyszedłem z domu. Jest chyba dobrze. Jutro do szkoły.
Zasypiam ze smutnym wyrazem twarzy. Ogólnie moje ciało czuje się smutne. Nic mi się nie chcę. Jeszcze jak pomyślę, że jutro szkoła i trzeba wstać wcześniej niż przez ostatnie kilka dni, kiedy wstawałem koło 9 lub 10.
W starych wiadomościach znalazłem ten film.

 

7 stycznia
Nie mogłem zasnąć. W ogóle nie byłem zmęczony. Chyba koło 12 w nocy zasnąłem albo coś koło tego.
Dzień w szkole – wykończył mnie.
Położyłem się jakoś przed 22. I zasnąłem od razu.

8 stycznia
Kolejny dzień w szkole. Znów wykończony (jestem).

Najlepiej, nie planuj nic. Nie przewiduj tysiąca możliwości, opcji. Daruj sobie myślenie o tym, co będzie. Bo wiesz co? Od życia i tak dostaniesz akurat to, czego kompletnie się nie spodziewasz.

Nowy Rok :)

Witam w Nowym Roku! :)
Mam nadzieję, że przyniesie mi (on) pełno radości i uśmiechu na twarzy. Znajdę więcej czasu na pracę nad sobą we wszystkich aspektach. Zamiast otrzymywać przeziębienie, będę dostawał wenę, aby być bliżej z Wami, albo po prostu… Z Wami. Już mam kilka planów na nowe notki, ale nie wiem, jak to wyjdzie w praniu.

Plan na 2016 rok: być szczęśliwym człowiekiem.
5f518add37b2935e6bc8cdb946d764fe1269