Samopoczucie w szpitalu

30 stycznia
Jakoś tak mi smutno. Przez moją głowę przebiegła myśl samobójstwa, choć nie wiem dlaczego. Jednak szybko wyrzuciłem tę myśl. Możliwe, że przez film „Pani z przedszkola”. Ale dlaczego?

31 stycznia/1 lutego
Dziś jest lepiej niż wczoraj.
Byłem dziś na mszy św. Ksiądz mówił o miłości. Bez miłości nie ma życia. Jeśli człowiek utraci miłość, traci również życie. Czułem, jakby te słowa były kierowane do mnie. Wieczorem bawiłem się bardzo dobrze dzięki ludziom z mojej sali i nie tylko. Potem jakoś się zagapiłem i była 22:30. Poszedłem się myć i coś zjadłem. I teraz jest 00:32 dnia kolejnego (1 lutego). Czuję się znowu trochę źle. Tylko trochę. Wiem dlaczego. Oglądnąłem za dużo snapów oraz tych, których może nie powinienem.
Idę spać. Myślę, że jutro będzie dobrze. Jutro (teoretycznie dziś) będzie dobry dzień. Może takie „wmawianie” sobie coś zmieni. :)

2 lutego
Początek dnia zacząłem w dobrym humorze. Później dzięki pewnej osobie wzmocniłem swój uśmiech. Co to za osoba? Nikt ważny. Student, który prowadził ze mną zajęcia (gimnastykę). Nie wiem, czy wszyscy tak mają, ale ja tak. Jak spotykam nowo poznaną osobę. Nowo poznanego chłopaka (nieważne czy homo, czy hetero) to jakoś się uśmiecham. Później, jeżeli dobrze mi się z nim rozmawia – uśmiecham się. Dzięki spędzeniu 1h miałem bardzo dobry humor do końca dnia. Wróć. Prawie do końca dnia. Koło godziny 18 dostałem takiego doła. Było źle. Najgorsze jest to, że nie wiem dlaczego. Może 1h rozmowy daje mi uśmiech na 7 godziny. Kto wie? :)

3 lutego
Nie wiem, co mi jest, ale wychodzi na to, że wieczory są najgorsze. Po 18 mam takiego doła, że sobie sprawy nie zdaję. Jest znowu źle. Oby tylko w szpitalu tak było.

13 lutego
Jestem już w domu, ale dziś znowu mi smutno. Chociaż nie cały dzień, tylko teraz – 20:00.
Tyle że nie siedzę sam w smutku, bo mama stara się ze mną rozmawiać.

14 lutego
Udanych walentynek. <3