Przed szpitalem oraz w trakcie + niespodzianka

Muszę się Wam pochwalić, że w ciągu 2 tygodni (18 do 31 lipca) przejechałem na rowerze ponad 250 km. Jestem z siebie bardzo dumny, bo ja jako „kaleka” i tak dużo udało mi się przejechać. Nawet nie myślałem nigdy, że dojadę do miasta, a co dopiero taką ilość kilometrów. Chociaż niekiedy ból po wysiłku był naprawdę ogromny, ale starałem się nie poddawać.

Pora na kolejne pochwalenie się.
We wtorek byłem ostatni raz w pracy przed szpitalem. Kiedy odbierałem wypłatę, szef powiedział, że miło mu było ze mną pracować. Stwierdził również, że żadnej pracy się nie bałem (Jestem kobietą mężczyzną pracującym i żadnej pracy się nie boję).
Nie wiedziałem, że tak dobrze sprzątam. xdd

Ostatnio zacząłem rozmyślać nad sobą. Jeżeli bolą mnie stawy tak jak bolą to nie jest dobrze. A kiedy będę już pełnoletni będzie ciężko „zdobyć” jakąś rehabilitację (chyba, że prywatnie). Z wizytami będzie tak samo.
I niestety naszła mnie taka myśl, że przecież ja wykończę się i psychicznie i fizycznie. A tego bym nie chciał, ale jeżeli wyboru mieć nie będę to, co mi zostaje. Jedynie popełnić samobójstwo, aby nie być obciążeniem dla rodziny/bliskich. Choć wiem, jak jest z tym obciążeniem, że każdy chce mieć tę drugą osobę, a nie żeby odeszła. Bo zawsze znajdą czas oraz siłę, aby jej pomóc. Ale czy takie rozwiązanie jest dobre?

Od środy jestem na rehabilitacji. Szczerze? Dawno nie było tak źle z moim stanem zdrowia. W dodatku okazało się, że ”dni roboczych”, czyli dni rehabilitacyjnych będę miał równe 11. Z tego, co kojarzę ludzie, którzy mieli ich 10, wychodzili niezadowoleni i nadal z problemami zdrowotnymi. A czy mi 11 pomoże? Wydaje mi się, że nie. Moja pani doktor mówiła, że zawsze potrzebuję pełne 3 tygodnie albo nawet 4 tygodnie.
Ale co zrobić? Ograniczenia, ograniczenia i jeszcze raz ograniczenia.

O czasie przed szpitalnym było, o szpitalu również. To teraz przychodzi pora na niespodziankę!
Tak byłem zabiegany, że nawet nie zwróciłem uwagi, że wybiło 10000 wejść na bloga. Wow! Jesteście niesamowici. Chyba że ciągle klikacie „odśwież”, aby zobaczyć czy coś nowego się nie pojawiło. ;)
To naprawdę bardzo duża liczba. Sprawdzałem kilka razy czy czasami nie za dużo zer wpisałem, ale nie. Wpisałem dobrze. I tak w chwili pisania notki jest 10852.
Gdy będę dodawał, będzie jeszcze więcej. Jeszcze raz dziękuję :*

Zamiast ciągle na coś czekać – zacznij żyć, właśnie dziś. Jest o wiele później, niż Ci się wydaje. - Ks. Jan Kaczkowski