Kwiecień :)

24 marca
Pojechałem na badanie densytometryczne, jednak w autobusie spotkałem siostry Przystojnego (dość często je spotykam). Powiedziały: „cześć”. Po chwili zaczęły opowiadać o tym, że ich brat zaraz „dołączy się” do nas. Tak jak powiedziały, tak się stało. Wsiadł, ale przednimi drzwiami, a my byliśmy na tyle. Zasmuciły się. Mówiły, abym zadzwonił do niego. Żebym smsy mu wysyłał. Wykręcałem się, że nie mam kasy na koncie, a tym bardziej numeru. W końcu udało się im zadzwonić (do niego) na koszt odbiorcy. I co powiedziały? „Przyjdź na tył, bo Dominik jest”. Na szczęście powiedział, że mu się nie chce.

31 marca
Dlaczego jestem zmęczony, choć było wolne od szkoły? Jestem bardzo zmęczony świętami. Powinienem odpocząć, a nie udało się tego dokonać. Dwa dni w szkole dopiero wytrzymałem. Zauważam, że ciągle dodaję coś do zakładek (w przeglądarce), ponieważ nie mam czasu, przeczytać wtedy kiedy widzę coś ciekawego. W dodatku nie czuję się dziś najlepiej. Nie wiem, czy to ze zmęczenia, czy z czegoś innego. Jak dobrze, że jutro piątek.

1 kwietnia
Jakoś przeżyłem ten dzień, ale początek był trudny. Obudziłem się z katarem. Czas w szkole minął dość szybko.

2 kwietnia
Pomagałem trochę w domu i na zewnątrz. Takie tam porządki wiosenne.

3 kwietnia
Pogoda piękna jak wczoraj. Myślę, że dziś pojeżdżę na rowerze, może z Anią. :)
Ale muszę zrobić zadanie. :/

4 kwietnia
Wczoraj jednak nie jeździłem z Anią. A koniec dnia był dość ciężki. Zakończyłem go w smutku. A jak zacząłem poniedziałek? Ze smutkiem, z płaczem, lecz nie wiem, czym taki nastrój mógłby być spowodowany. Natomiast druga część dnia była o wiele lepsza.

8/9 kwietnia
Ania i Ola wyciągnęły mnie, abym poszedł na 18. Szczerze powiedziawszy, sam chciałem, choć w ostatnim momencie miałem chwilę zawahania. Jednak szybko została rozwiana. Cieszyłem się, że to jedyna „impreza”, na której nie będzie Przystojnego. Czas spędziłem dobrze. W miłej atmosferze, chociaż musiałem zajmować się dziewczynami z mojej poprzedniej klasy. Ale nie było źle. :)
A tak w ogóle to Przystojny też był. Jednak jego obecność była mi obojętna. Był zwykłą osobą w tłumie.

Będziemy mijać się bez gestu i bez słowa nie pamiętając, że przez krótki czas kochaliśmy się na zawsze. – Wisława Szymborska

 

Wiosna, ach to ty :)

Chciałem napisać notkę, jednak patrząc do moich szkiców, zauważyłem streszczenie tylko z jednego dnia (w tej chwili więcej niż jednego dnia).
Ten tydzień był ciężki. Dużo sprawdzianów, kartkówek. Ogólnie dużo wszystkiego. Nie mam do sobie pretensji, bo wiem, że to technikum.

2 marca
Wczoraj miałem lekki katar. Dziś mam już duży. Do tego bóle wszystkiego.
Ogólnie dziś miałem taki sobie dzień. Nawet dość fatalny. Rano na kuchni musiałem wybrać pomiędzy dwoma dziewczynami z klasy. Obie chciały, abym był z nimi w grupie. I co nie zrobiłbym, byłoby źle. Przez co jedna z nich była trochę obrażona na mnie.
Ciężko jest wybierać pomiędzy dwiema racjami, bo każdy wybór rani drugą stronę.

10 marca
Cały tydzień chodziłem zmęczony, niewyspany, wypompowany. Nie mając na nic czasu. Mało co jadłem.
Może kolejny tydzień będzie lżejszy.

21 marca
Wiosna. Choć jakoś jej nie czuję. Jedynie co czuję to ból psychiczny i fizyczny. Źle mi jest na duszy, w dodatku odczuwam ból stawów (przez zmianę pogody).
Grupa minęła dobrze. :)
Wydaję mi się, że grupa mnie jakoś trzyma „przy życiu”. „Przy życiu” to nie najlepsze określenie. Przecież nie umieram.
Po prostu jakoś poniedziałek wydaje się piękniejszy. Choć nadal zmagam się z lekcjami w-f, to ta grupa powoduje lekki uśmiech na twarzy. A może nawet duży?
Dobranoc :)

Marcowa notka

15 lutego
Podobno dzisiaj dzień singla. <3
Rano wstałem. Wypiłem kilka łyków kawy, choć nie wiem, czy powinienem, bo nie byłem nic a nic śpiący. Później w szkole miałem wf i wtedy uświadomiłem sobie, że kawa to zły wybór na taki dzień. Czułem, jak krew mi leci z nosa. Potem pojechałem na grupę. Bardzo się ucieszyłem. Wszyscy witali mnie radością. Jakby z utęsknieniem. Ze zdaniem: „o! Już jesteś”. Na grupie nie byłem za bardzo aktywny z powodu bólu głowy (powód – kawa lub zmęczenie). Zauważyłem, że po tym pobycie stałem się mniej rozmowny. Oby to było chwilowe.
Po grupie, stojąc na przystanku, przytuliłem na pożegnanie jedną dziewczynę, a obok niej stał chłopak i wymieniliśmy uścisk dłoni, jednak ta dziewczyna skomentowała to i przytuliliśmy się (ja z tym chłopakiem). Chodzimy na jedną grupę, także nie mogę powiedzieć nic o nim, bo złamałbym zasadę prywatności/milczenia/tajemnicy grupy etc.
Nie wiem, czy poczułem się lepiej, czy gorzej, ale to było nawet dość miłe. Wracając, strasznie bolała mnie głowa, ale w domu napiłem się herbaty jaśminowej (wracając, kupiłem) i jakoś ostry ból głowy ustał.
Herbata jaśminowa moim życiem!

18 lutego
Dzisiaj razem z mamą oglądałem szkołę. Tak jakby mnie zmusiła, bo był tam kolega z mojej klasy gimnazjalnej. Ale oprócz jego był tam również Przystojny i X.
Nie pamiętam czy pisałem, ale mama wie o tym ze byłem w nim zakochany (Przystojny).
Mama jak widziała któregoś z nich (w serialu), to komentowała. Później zmienił mi się nastrój. Stałem się smutny, trochę przygnębiony. Nie miałem ochoty z nikim rozmawiać. Poszedłem wcześniej spać.
Serial „Szkoła” to zło.

19 lutego
Byłem na badaniu krwi. Dzień w szkole minął mi szybko.
Potem pojechałem do Oli i Ani, porozmawiać o szpitalu i tak ogólnie. :)
Zmęczony i troszkę zmarznięty wróciłem do domu.

20 lutego
Pamiętacie M? Byłem dziś u niego, bo zaprosił mnie, abym pokazał mu swoje umiejętności związane z gotowaniem. Przyrządziłem spaghetti. Smakowało nam. I tak minęła mi sobota.

Nie wiem, czy pisałem, ale M polecił mi grupę wsparcia. Też na nią uczęszczał. Aktualnie bywa tam w gościach, ale dość często. Z mojej grupy zna wszystkich.
Teraz najgorsze. Zastanawiałem się, czy powiedzieć wam o tym. Spróbuję. M zaczął mówić o tym chłopaku (co przytuliłem się z nim w poniedziałek), że pisał do niego. A mi się wtedy tak smutno zrobiło. Później będąc w domu, zastanawiałem się, czy przypadkiem nie zakochałem się w nim. Może jednak nie.

25 lutego
O tym na pewno nie pisałem. Nie wie jak go nazwać, ale zostawię jego imię prawdziwym. Marcin. Możecie teraz posłużyć się innymi notkami i wywnioskować, że imię przyjaciółek jest zostawione prawdziwym. Czyli wychodzi na to, że Marcin to przyjaciel. I macie rację.
Byłem dziś z nim w kawiarni, ale na herbacie. :D
Czuję, że to on mnie najlepiej rozumie. Nawet nie wiem, dlaczego nie wspomniałem o nim wcześniej.
Jest późna pora – idę spać. Dobranoc :*

1 marca
Zaczynam nowy miesiąc. Mam nadzieję, że marzec będzie dużo lepszy.

Nie istnieje żaden na tyle poważny problem, którego nie dałoby sie złagodzić filiżanką dobrej herbaty. – Bernard-Paul Heroux

Samopoczucie w szpitalu

30 stycznia
Jakoś tak mi smutno. Przez moją głowę przebiegła myśl samobójstwa, choć nie wiem dlaczego. Jednak szybko wyrzuciłem tę myśl. Możliwe, że przez film „Pani z przedszkola”. Ale dlaczego?

31 stycznia/1 lutego
Dziś jest lepiej niż wczoraj.
Byłem dziś na mszy św. Ksiądz mówił o miłości. Bez miłości nie ma życia. Jeśli człowiek utraci miłość, traci również życie. Czułem, jakby te słowa były kierowane do mnie. Wieczorem bawiłem się bardzo dobrze dzięki ludziom z mojej sali i nie tylko. Potem jakoś się zagapiłem i była 22:30. Poszedłem się myć i coś zjadłem. I teraz jest 00:32 dnia kolejnego (1 lutego). Czuję się znowu trochę źle. Tylko trochę. Wiem dlaczego. Oglądnąłem za dużo snapów oraz tych, których może nie powinienem.
Idę spać. Myślę, że jutro będzie dobrze. Jutro (teoretycznie dziś) będzie dobry dzień. Może takie „wmawianie” sobie coś zmieni. :)

2 lutego
Początek dnia zacząłem w dobrym humorze. Później dzięki pewnej osobie wzmocniłem swój uśmiech. Co to za osoba? Nikt ważny. Student, który prowadził ze mną zajęcia (gimnastykę). Nie wiem, czy wszyscy tak mają, ale ja tak. Jak spotykam nowo poznaną osobę. Nowo poznanego chłopaka (nieważne czy homo, czy hetero) to jakoś się uśmiecham. Później, jeżeli dobrze mi się z nim rozmawia – uśmiecham się. Dzięki spędzeniu 1h miałem bardzo dobry humor do końca dnia. Wróć. Prawie do końca dnia. Koło godziny 18 dostałem takiego doła. Było źle. Najgorsze jest to, że nie wiem dlaczego. Może 1h rozmowy daje mi uśmiech na 7 godziny. Kto wie? :)

3 lutego
Nie wiem, co mi jest, ale wychodzi na to, że wieczory są najgorsze. Po 18 mam takiego doła, że sobie sprawy nie zdaję. Jest znowu źle. Oby tylko w szpitalu tak było.

13 lutego
Jestem już w domu, ale dziś znowu mi smutno. Chociaż nie cały dzień, tylko teraz – 20:00.
Tyle że nie siedzę sam w smutku, bo mama stara się ze mną rozmawiać.

14 lutego
Udanych walentynek. <3

Krótkie streszczenie cząstki mojego życia

Czarny kolor czcionki jest moimi słowami.
Kolor kasztanowy (edytor tekstu podpowiada mi nazwę) jest zaznaczeniem wszystkich inny rzeczy np. wypowiedzi grupy, reakcje moje lub innych.

Nie wiem, od czego zacząć. Bo to jest trochę zamieszane. Powiedz zdanie i potem pójdzie. W zerówce jak to w zerówce miałem dziewczynę. A grupa odzywa się, mówiąc: „w zerówce ma się żonę”. Wszyscy się zaczynają śmiać. Jak wszyscy to ja też. Nie będę ukrywał, że poprawiło mi to humor. Poprawiam się: „a więc w zerówce jak to w zerówce miałem żonę”. Było ok. Fajnie. Potem przyszła szkoła podstawowa później gimnazjum. W gimnazjum w drugim semestrze pierwszej klasy przyszedł nowy chłopak. Jakoś od razu zaprzyjaźniłem się z nim. Zaczął do mnie przyjeżdżać. Niekiedy nawet 6 razy w tygodniu. Między czasie miałem dziewczynę, jednak po jakimś czasie zerwaliśmy. Po którymś miesiącu zapytałem, dlaczego w ogóle zerwaliśmy, odparła, że dowiedziała się, że jestem gejem i nie chciała już wtedy ze mną być. Ogólnie gejem to ja jestem, ale nikomu wtedy nie mówiłem o mojej orientacji, dlatego nikt nie mógł wiedzieć. Jednak później powiedziałem jednej dziewczynie, a właściwie napisałem na Facebooku. Później ktoś włamał się jej na konto i praktycznie wszytko wyszło na światło dzienne. Wracając do tego chłopaka, który przyszedł do klasy. Zakochałem się w nim. I powiedziałem o tym tej dziewczynie, a potem u niego na asku zaczęły pojawiać się pytania o jego orientację. Właściwie to zaczęły się pojawiać wszelkie pytania wynikające z naszych rozmów. I to nie tylko u niego, bo u mnie i u niej również. We wrześniu, kiedy byłem już w 3 klasie, postanowiłem, że wyznam mu, co do niego czuję. Jednak po tym wyznaniu nasze relacje zmieniły się na gorsze. Oczywiście przesłał przyjeżdżać. Rozmawiać też przestaliśmy. I przez cały rok szkoły chodziłem z nim do jedynej klasy. Dawałem swoje śniadanie – choć nadal nie rozmawialiśmy, ale było mi go żal zostawić „głodnego”. Którego dnia patrząc na konto Google na Hangouts znalazłem od niego wiadomość z listopada: „co tam pedale je*any”? Innym razem podczas prawdziwej” rozmowy” powiedział do mnie: „rzygać mi się chce, jak na ciebie patrzę”. Jednak jakoś na początku naszej kłótni jeszcze we wrześniu zapytałem, co byś zrobił, gdyby Twój przyjaciel również powiedział, że jest gejem. Okazało się, że jakiś czas później tamten jego przyjaciel wyznał mu, że jest gejem, ale są przyjaciółmi do dziś.Dlaczego z tamtym chłopakiem się przyjaźni nadal. Bo tamten nie był w nim zakochany. Poza tym możliwe, że ja się to tego przyczyniłem, mówiąc o kilka słów za dużo. Jakich słów? Wolę nie mówić.
I nagle nastala cisza. Aż przerażająca.

Śmiejecie się ze mnie, bo jestem inny. Ja się śmieję z was, bo wszyscy jesteście tacy sami. – Jonathan Davis

3 dni, a może jeden ważny/trudny?

11 stycznia
Ten dzień był dziwny. I tu nie chodzi o dziwność taką, jaką zazwyczaj używam na blogu, tylko dziwność zasmucająca.
Dzień w szkole minął raczej w dobrym humorze oprócz lekcji wf. Musiałem znowu grać w siatkówkę, a przyznam się szczerze, że nie umiem. :(
W końcu co się dziwić, jeżeli w podstawówce mało co ćwiczyłem, a w gimnazjum kompletnie. A teraz jakoś muszę. Dodatkowo odczuwałem, że jestem takim jakby pośmiewiskiem. Przez co mój humor nie był najlepszy, wychodząc ze szkoły.
Grupa minęła dobrze, nawet bardzo dobrze. Wypowiadałem się.
O tym, co powiedziałem, opowiem w kolejnym poście. [Post jest już dostępny. KLIKNIJ TUTAJ].
Gdy wychodziłem, zobaczyłem, że Ania pisała do mnie, bo chciała pogadać, jednak później nie miała czasu. Jednakże rozmowa miała dotyczyć jej osoby, ponieważ ja wtedy nie pomocy nie potrzebowałem.
Wróciłem do domu. Jedna osoba z grupy pogratulowała mi tego, że byłem na tyle odważny, że postanowiłem opowiedzieć coś więcej. :)
Uśmiechnąłem się wtedy.
W domu jak zwykle czekało mnie słuchanie awantury, jaka robił mój tata. Nie wiem, czy powinienem go nadal tak nazwać, bo za wesoło nie jest i nie było. I raczej nie będzie.
W każdy razie rozwalił TYLKO pokrywkę od garnka. Trzasnął kilka razy drzwiami.Na szczęście są całe. I my również jesteśmy cali. I tyle. Nikt nie ucierpiał. Obyło się bez pomocy innym służb.

21 stycznia
Czuję się źle. Chyba bardzo źle. Od dawien dawna tak się nie czułem. Może ja się w ogóle nie czuję. Zatrzymałem się przy jednej piosence Sulin – Między mną a tobą. I tak słucham i myślę… Poprawka. Nic nie myślę.
Nie chcę mi się ust otwierać, żeby z kimkolwiek porozmawiać.
Nie wiem… Może to wszystko mnie przerasta. Wszystko? Szpital. Po nim szkoła – będę musiał dać sobie radę. Bierzmowanie – w trakcie pobytu w szpitalu. Będę potrzebował przepustkę. Zadawanie też w trakcie. Nie wiem, czy zdam, bo nic nie umiem, a zaczynam mieć go wszytko w dupie. Jest źle i ja to wiem. :(

22 stycznia
Dzisiaj byłem na grupie w ośrodku. Takie nadzwyczajne spotkanie. :)
Jednak źle się czułem, ogólnie od kilku dni tak mam. Grupa stwierdziła, że może się zakochałem. Bardzo możliwe. Teraz muszę szukać tej osoby, którą mam obdarzyć uczuciem.

Kiedyś traktowałem ludzi dobrze. Teraz – z wzajemnością. – Anthony Hopkins

Dzień po dniu w Nowym Roku

1 stycznia
Jest mi smutno. Znowu czuje się strasznie źle. Nic mi się nie chce. Nie mam na nic ochoty. Najchętniej podszedłbym spać i spał cały czas. Choć już powoli się do tego zbliżam – leżę cały dzień w łóżku. Już tak od niedzieli. Jeść też mi się nie chce, ale jem. Może to przez chorobę.

2 stycznia
Podobnie do wczoraj. Zaczynam ronić łzy. Czuję się okropnie. Podejrzewam, że nikt mnie nie rozumie.
Może ja po prostu potrzebuję rozmowy, ale wiem, że Ania i Ola są zajęte. Poza tym nie chciałem ich martwić w sylwestra ani w nowy rok. A 2 stycznia tak samo.

3 stycznia
Dziś przyszła do mnie Ania. Dzięki tej wizycie poczułem się o wiele lepiej, wydaje mi się nawet, że wyzdrowiałem. Najwidoczniej potrzebowałem z kimś pogadać o tak po prostu. Albo z kimś pobyć. Albo po prostu… Albo AŻ. Potrzebowałem AŻ Ani. <3

4 stycznia
Dzień wolny. Nie tylko dlatego, że jestem chory. :)
Pozdrawiam wszystkich, co również mieli wolne. Tych, co nie mieli wolnego… Też ich pozdrawiam. :*
Cały dzień w łóżku. Mało co wychodziłem jedynie zejść. A tak to oglądałem filmy. Najpierw „Pierwszy raz”, potem „Pierwszy raz jeszcze raz”, a na końcu „Nie ma tego złego”.
Ostanie film spodobał mi się najbardziej. Był taki… Nieprzewidywalny.
Tak szczerze? To nie wiem, czy dobrze, że tak piszę dokładnie, co robię. Może powinien pisać tak ogólnie. Albo gdy coś się wydarzy. Jednakże nie bójcie się. Nie będę pisał o tym, że na obiad znowu ziemniaki etc. :p

5 stycznia
Bez zmian.
Albo… Kolejny dzień seansu w łóżku. Dzisiaj oglądałem „Wyśnione miłości”. Początkowo nie mogłem…Hmm… Wejść?
Załapać! Początkowo nie mogłem załapać fabuły. Jednakże później byłem na dobrym torze. Myślę, że ten film oraz „Zabiłem moją matkę” będę jeszcze przynajmniej raz oglądał w szpitalu. Może obejrzę jeszcze jakiś jeden albo dwa. Ewentualnie dziesięć. Jak coś to piszcie tytuły w komentarzu. Niekoniecznie filmy z nutką homoseksualizmu.
Nie wiem, czy pisałem, ale do szpitala „lecę” 25 stycznia.

6 stycznia
Wyszedłem z domu. Jest chyba dobrze. Jutro do szkoły.
Zasypiam ze smutnym wyrazem twarzy. Ogólnie moje ciało czuje się smutne. Nic mi się nie chcę. Jeszcze jak pomyślę, że jutro szkoła i trzeba wstać wcześniej niż przez ostatnie kilka dni, kiedy wstawałem koło 9 lub 10.
W starych wiadomościach znalazłem ten film.

 

7 stycznia
Nie mogłem zasnąć. W ogóle nie byłem zmęczony. Chyba koło 12 w nocy zasnąłem albo coś koło tego.
Dzień w szkole – wykończył mnie.
Położyłem się jakoś przed 22. I zasnąłem od razu.

8 stycznia
Kolejny dzień w szkole. Znów wykończony (jestem).

Najlepiej, nie planuj nic. Nie przewiduj tysiąca możliwości, opcji. Daruj sobie myślenie o tym, co będzie. Bo wiesz co? Od życia i tak dostaniesz akurat to, czego kompletnie się nie spodziewasz.

Nowy Rok :)

Witam w Nowym Roku! :)
Mam nadzieję, że przyniesie mi (on) pełno radości i uśmiechu na twarzy. Znajdę więcej czasu na pracę nad sobą we wszystkich aspektach. Zamiast otrzymywać przeziębienie, będę dostawał wenę, aby być bliżej z Wami, albo po prostu… Z Wami. Już mam kilka planów na nowe notki, ale nie wiem, jak to wyjdzie w praniu.

Plan na 2016 rok: być szczęśliwym człowiekiem.
5f518add37b2935e6bc8cdb946d764fe1269

Stary Rok :/

Witam jeszcze w 2015 roku.
Tak, siedzę w domu. No cóż… Jestem chory. Znowu. :(
27 grudnia coś mnie złapało i tak trzyma do teraz, a nie wiem ile jeszcze. Oby jak najkrócej. Gorączka dochodziła nawet do 40ºC, do tego kaszel, katar albo zatoki, ból głowy, stawów i mięśni.
Czy ja mam takie „szczęście” do tych chorób? Zawsze, kiedy wolne to ja w łóżku. W dodatku sam. ^^ :/
Dobra… Koniec użalania się w tym roku. ;)
Do zobaczenia w przyszłym.